Miasto jest w Wielgipolszcze ku słońca zachodu, starożytne i piękne, od nieznanych owych jeszcze snadź założone potomków lechowych. Stądże lubo z początków małych róść poczęło, w tę, którą dziś widzimy, możność się zawzięło. Samuel ze Skrzypny Twardowski
Blog > Komentarze do wpisu
Kulczykpark: gdzie leży prawda?


Poprzedni artykuł poświęcony został jak najdokładniejszemu przybliżeniu większości faktów związanych z aferą Kulczykparku. Dziś pora na kolejną cześć: gdzie leży prawda? Postaram się wypisać kontrowersje oraz nieścisłości jakie wiążą się z tą sprawą. Przedstawię też trzy różne wersje wydarzeń związanych z nowym skrzydłem Starego Browaru.

Podstawowe pytanie brzmi: co dało Kulczykom zaoszczędzenie 6 mln złotych? Jak w poprzednim artykule zostało zaznaczone, druga część Starego Browaru kosztowała ok. 60 mln euro, co w przeliczeniu na złotówki wynosi ok. 250 mln. Dodając do tego, że pierwszy etap inwestycji pochłonął mniej więcej tyle samo, wyjdzie iż na cały kompleks Starego Browaru Jan Kulczyk wyłożył ponad 500 milionów złotych. To gigantyczna kwota. Czym w takim razie jest przy tym owe 6 mln zł? Czy jest to kwota, dla której warto było ryzykować rozpętanie afery? Pytania na razie pozostaną bez odpowiedzi.

Kolejna kwestia to linia obrony Ryszarda Grobelnego. Uważam, że jest ona co najmniej niespójna. Z jednej strony Prezydent broni się błędem urzędników, z drugiej zaś podkreśla, iż inwestycja okazała się sukcesem i miasto na niej skorzystało. Co prawda te dwa stwierdzenia wcale nie muszą się wykluczać, ale w ten sposób obrona Grobelnego staje się nieczytelna.

Z poprzedniego artykułu znane są fakty dotyczące Kulczykparku. Starałem się je tak formułować, by uniknąć opisu intencji działających osób (wyłączając raport Komisji Rewizyjnej Rady Miasta, który został szerzej przedstawiony, łącznie z ustaleniami). Teraz zaprezentuje kilka, możliwych według mnie, scenariuszy tamtych wydarzeń. Zakładam, że spółka Fortis wiedziała, że teren który licytują jest przeznaczony pod inwestycję, a nie jak podano w ogłoszeniu przetargowym pod zieleń miejską. Warto do tego dodać, że przed samym przetargiem spółka ujawniła plany dotyczące działek, które zakładały powstanie zamykanego na noc parku, z dużym placem zabaw oraz ozdobną zielenią. Plany te zmieniły się po zaraz po przetargu. Z punktu widzenia Urzędu Miasta nie miało to jednak żadnego znaczenia.

Wersja optymistyczna. Zgodnie z tą hipotezą błąd popełnił urzędnik na samym początku procesu przygotowującego przetarg. Reszta urzędników, bo przecież proces ten przechodzi przez kilka szczebli, w ciemno przepisywała i akceptowała początkowe ustalenia. W takiej sytuacji faktycznie wina leży po ich stronie. Pierwszy odpowiedziałby za błąd, a reszta za niedopełnienie obowiązków. Ciężko w tym wypadku mieć pretensje do Ryszarda Grobelnego. Prezydent co prawda odpowiada za proces przetargu, formalnie to on go ogłasza, ale trudno przecież by kontrolował wszystkie poczynania swoich podwładnych.
Czy łatwo o błąd w odczytywaniu przeznaczenia gruntu? Wydaje się, że nie. Co prawda nie znam ówczesnych realiów prawnych (obowiązywała jeszcze wtedy stara ustawa o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym, nowa została uchwalona przez Sejm RP 27 marca 2003 roku), niemniej jednak nie wydaje się, żeby urzędnik zaznajomiony ze swoimi obowiązkami, nie będący nowicjuszem na swoim stanowisku popełnił tak podstawowy błąd. Należałoby również zadać pytanie, skąd Jan Kulczyk znał prawdziwe przeznaczenie ziemi? Dlaczego miał o tym większe pojęcie od miejskich urzędników?

Wersja pesymistyczna. Proces sprzedaży gruntu od początku był ustawiony pod spółkę Fortis. Ktoś (może sam Grobelny?) nadzorował postępowanie przetargowe, tak by nie skrzywdzić Kulczyków i żeby nikt inny nie odważył się zakupić tej ziemi. Stąd, przedstawienie oferty jako teren zielony i stąd też paradoksalnie obniżenie ceny, dzięki czemu można było odnieść wrażenie, że teren faktycznie nie jest zbyt atrakcyjny. To wyjaśniałoby co dało Kulczykowi obniżenie ceny o słynne 6 milionów. Uwiarygodniło przedstawienie działki jako park, a tym samym zniechęciło innych potencjalnych inwestorów. Idąc dalej w teorię spisku, można stwierdzić, że późniejsze blokowanie przez Grobelnego wydania decyzji o warunkach zabudowy działki miało służyć uwiarygodnieniu niewinnej i neutralnej roli Prezydenta Miasta Poznania. Podstawowe pytanie brzmi jednak, dlaczego przedstawiciele Urzędu Miasta mieliby wspierać dążenia Kulczyków? Co nimi kierowało? Czy faktycznie była to dbałość o interes miasta?

Wersja pośrednia. Trzecia teoria, będąca właściwie syntezą dwóch poprzednich. Zakłada przeplatanie się celowości i przypadku. Być może faktycznie błąd popełnili urzędnicy, a w późniejszym etapie władza nie chciała już utrudniać i komplikować znacząco sytuacji i zezwoliła na rozbudowę Starego Browaru. Możliwe jest również, że sytuacja była jeszcze bardziej zagmatwana i tak naprawdę nie znamy wszystkich szczegółów.

Niewątpliwie przedstawione powyżej wersje wydarzeń są jedynie hipotezami. Dwie pierwsze zakładają, że cała sprawa była albo biała albo czarna. Trzecia dopuszcza szarość. Wielce prawdopodobne, że prawda jest jeszcze inna. Z całą pewnością sąd dysponował większą wiedzą, ale nie znaczy to oczywiście, że musi tym samym być nieomylny. Wydaje się jednak, że w poznaniu prawdziwej wersji zdarzeń przeszkadza nie do końca szczera postawa każdej ze stron. Być może, gdyby powiedzieli jak było naprawdę, nawet jeśli wiązałoby się to z przyznaniem do czynów niezgodnych z prawem, łatwiej byłoby zrozumieć, czy nawet wytłumaczyć ich postępowanie. Bo przecież, co do tego chyba nikt nie ma wątpliwości, powstanie Starego Browaru było jedną z najlepszych rzeczy jakie przytrafiły się Poznaniowi w ciągu wszystkich kadencji Ryszarda Grobelnego.

niedziela, 09 marca 2008, poznanczyk5

Polecane wpisy

  • Dla kogo przestrzeń miejska?

    Do 2012 roku planowana jest budowa przejścia podziemnego od Mostu Dworcowego do wejścia głównego Międzynarodowych Targów Poznańskich – donosi wtorkowy Gło

  • Szansa dla Poznania.

    Przez ten czas w Poznaniu trochę się zdarzyło. Obchodziliśmy 88 rocznicę Powstania Wielkopolskiego. Lech Poznań wrócił do swojego herbu. A także wreszcie ruszył

  • Postuluję o rzetelne zajęcie się promocją w Poznaniu...

    Promocja miasta nigdy nie była silną stroną Poznania. Przypomnę tylko nieudaną akcję w Berlinie. Jak powinien wyglądać PR doskonale pokazuje np Wrocław. O Pozna

Komentarze
Gość: Kazimierz, *.icpnet.pl
2009/09/23 19:22:42
Kiedy tak czytam Poznańczyka 5 to nie dziwię się,że nie ma pod jego pseudofachowymi wywodami żadnych opiniii,reakcji osób czytających.
Czy naprawdę trzeba wywodów naukowych,żeby stwierdzić,że kupiono teren pod park a następnie robiono wszystko,żeby stał się inwestycyjnym,lłącznie z łamaniem kołem kręgosłupów urzędników i zmianą opinii p.Strzałko. Po co ten cały cyrk???Zmienić w miejscowym planie przeznaczenie terenu,ogłosić przetarg który i tak wygrał by p.Kulczyk. Faktem jest niezaprzeczalnym,że miejsce było zasyfione wybitnie!!
Zupełnie inna sprawa to Park Rataje,teren Skarbu Państwa po byłej Fabryce Budowy Domów,przeznaczony od ZAWSZE pod Park,kupiony przez dewelopera za psie pieniądze. Mieszkańcy/i słusznie/żądają zaprzestania kręcenia lodów przez Grobelnego