Miasto jest w Wielgipolszcze ku słońca zachodu, starożytne i piękne, od nieznanych owych jeszcze snadź założone potomków lechowych. Stądże lubo z początków małych róść poczęło, w tę, którą dziś widzimy, możność się zawzięło. Samuel ze Skrzypny Twardowski
Blog > Komentarze do wpisu
Kulczykpark - kalendarium.

W środę Prezydent Miasta Poznania Ryszard Grobelny wyrokiem Sądu Okręgowego został uznany za winnego niedopełnienia swoich obowiązków oraz narażenia Miasta Poznania na stratę w wysokości 7 milionów złotych. Sąd skazał Prezydenta na 16 miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu na 3 lata, 14 tys. zł grzywny i zakaz pracy na stanowiskach związanych z zarządzaniem majątkiem komunalnym na 4 lata. Wyrok nie jest prawomocny.

Z całą pewnością jest to najważniejsza wiadomość tego tygodnia. Wiele zostało już powiedziane zarówno o samym wyroku, jak i o jego ewentualnych następstwach. Pojawiły się także pierwsze dyskusje miedzy obrońcami a oskarżycielami Ryszarda Grobelnego. Zdaje się, że na to ostatnie będzie jeszcze wystarczająco dużo czasu w ciągu najbliższych kilku miesięcy. Dlatego też, na tym etapie postanowiłem jak najdokładniej przybliżyć wszystkie wydarzenia związane ze sprawą tzw. „Kulczykparku”.

Za początek realizacji koncepcji Starego Browaru należy uznać 1998 rok. Wtedy też, spółka Fortis należąca do Grażyny Kulczyk zakupiła tereny nieczynnego Browaru od firmy Lech Browary Wielkopolskie. W ciągu kilku lat zrujnowane budynki fabryczne zostały uporządkowane. W 2002 roku rozpoczęła się budowa I części Starego Browaru, zwanej Atrium (od ulicy Półwiejskiej). Trzeba jasno zaznaczyć, że ten etap inwestycji nie budzi żadnych kontrowersji.

W tym samym roku zaczęto mówić o zainteresowaniu Kulczyków terenami przy ulicy Kościuszki. W tamtym okresie był tam nieciekawy i zaniedbany Park im gen. Jana Henryka Dąbrowskiego. Tymczasem w październiku 2002 roku Prezydent Grobelny ogłosił przetarg na wspomnianą działkę o wielkości 1,5 ha (a ściślej mówiąc dwie mniejsze działki sąsiadujące ze sobą), wyraźnie zaznaczając o jej zielonym charakterze i o ograniczonej możliwości zabudowy (dopuszczano muszlę koncertową, bądź plenerową restaurację). Cena wywoławcza została ustalona na poziomie przekraczającym 9 mln złotych. Okazało się, że to i tak za dużo i na pierwszy przetarg nikt się nie zgłosił, w związku z czym cena została obniżona do 6 mln zł. Kilkanaście dni przed terminem drugiego przetargu do Prezydenta Grobelnego i do Przewodniczącego Rady Miasta (wówczas był nim Przemysław Alexandrowicz) doszedł list, napisany przez byłego wiceprezydenta Jacka Maya. Apelował w nim, by prezydent zrezygnował ze sprzedaży tej ziemi, ponieważ nie przyniesie to miastu spodziewanych korzyści. Mimo tych uwag, w drugim przetargu (koniec grudnia 2002 roku) teren po cenie wywoławczej zlicytowała spółka Fortis. Nieco ponad pół roku później 10 czerwca ta sama spółka złożyła wniosek o wydanie warunków zabudowy działki. W tamtym okresie wchodziła w życie Ustawa o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym z dnia 27 marca 2003 roku, która w znaczący sposób komplikowała wznoszenie obiektów handlowych o dużej powierzchni. Utrudnienia nie dotyczyły jednak miejsc wcześniej zatwierdzonych przez samorząd lokalny. W takim projekcie uchwały, przygotowanej przez Radę Miasta nie było jednak terenów Parku Dąbrowskiego. 1 lipca miejscy urzędnicy zaproponowali by dodać ten teren do przygotowywanej poprawki, a 10 lipca Rada Miasta na specjalnym posiedzeniu przegłosowała przyjęcie projektu do studium w pełnym wymiarze.

Ze zrozumiałych względów wartość działki „pod inwestycję” była wyższa niż działki - parku. Sprawą zainteresowała się Najwyższa Izba Kontroli, która doszukała się naruszenia zasad rzetelności i gospodarności ze strony urzędników. Powołany biegły wycenił teren na 15,5 mln złotych. NIK skierował sprawę do prokuratury, której to z kolei biegły oszacował wartość gruntu na 13 mln zł i ta też kwota znalazła się w późniejszym pozwie sądowym. Wyjaśnienie afery zapowiedziała też Komisja Rewizyjna Rady Miasta Poznania. Warto dla porównania wspomnieć o działce nieco mniejszej bo o wielkości 1 ha znajdującej się po drugiej stronie ulicy Kościuszki, na której stanął wieżowiec Andersia Tower. Wnosząc w aporcie ziemię do spółki z inwestorem, miasta wyceniło w marcu 2002 roku działkę na 22 mln złotych.

Otwarcie pierwszej części Starego Browaru odbyło się 5 listopada 2003 roku. Inwestycja okazała się ogromnym sukcesem. Popularność miejsca oraz przychylne komentarze sprawiły, że coraz głośniej Grażyna Kulczyk zaczęła wspominać o rozbudowie Browaru.

Chronologia, której postanowiłem się bezwzględnie trzymać, sprawia, że muszę po raz kolejny zmienić temat i ponownie zająć się terenami, o których warunki zabudowy zwróciła się spółka Fortis. Odpowiedź ze strony Urzędu Miasta nie napływała przez wiele miesięcy. Dopiero 5 stycznia następnego roku (2004 r.) Prezydent ogłosił, iż… wstrzymuje wydanie decyzji o warunkach zabudowy drugiego skrzydła Starego Browaru. Spółka Fortis zaskarżyła odpowiedź Prezydenta sugerując, że pojawiła się ona zbyt późno. Zebrana w tej sprawie Samorządowa Komisja Odwoławcza 7 kwietnia przyznała spółce rację i uchyliła postanowienie Prezydenta Grobelnego. Prezydent miał miesiąc na ponowne rozpatrzenie sprawy. Pod koniec kwietnia Ryszard Grobelny zadecydował… zawiesić na rok wydanie decyzji w sprawie warunków zabudowy. To, jak i poprzednie swoje postanowienie argumentował toczącymi się pracami nad Miejscowym Planem Zagospodarowania Przestrzennego.

Pora wrócić do Komisji Rewizyjnej i jej prac. 15 maja 2004 r. ogłoszono raport, który miał wyjaśnić wszystkie nieprawidłowości i wskazać ewentualnych winnych. Oto co udało się radnym ustalić. Miejski konserwator zabytków oraz Wydział Urbanistyki i Architektury dowolnie i niewłaściwie interpretowali zapisy studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego miasta. Następnie błąd ten powielił Geopoz odpowiedzialny za przygotowywanie postępowania przetargowego. Uznając, za interpretacją miejskiego konserwatora zabytków i WUiA, że sporny teren jest przeznaczony pod zieleń miejską, Geopoz w sposób nieprawidłowy sformułował ogłoszenie przetargowe. Temu kryterium została podporządkowana wycena działki – stąd też tak niska cena. Biegły rzeczoznawca majątkowy nie wziął pod uwagę zapisów planistycznych. Wszyscy popełniali ten sam błąd. Łącznie z Zarządem Miasta, który bezkrytycznie przyjął stanowisko urzędników i ogłosił na tej podstawie w takiej a nie innej postaci postępowanie przetargowe. Błąd wytknięty został także Prezydentowi, który według Komisji Rewizyjnej o zbyt dużo obniżył cenę wywoławczą po pierwszym nierozstrzygniętym przetargu.

Po niecałym roku od zawieszenia decyzji przez Ryszarda Grobelnego Wydział Urbanistyki i Architektury Urzędu Miasta wydał decyzję o rozbudowie II części Starego Browaru (23 marca 2005 roku). Sama budowa rozpoczęła się w maju. Otwarcie nowego skrzydła Starego Browaru (Pasaż) miało miejsce 11 marca 2007 roku. Koszt inwestycji na terenie „Kulczykparku” wyniósł około 65 milionów euro (czyli ok. 260 mln zł). Mniej więcej tyle samo wydał inwestor na pierwszą cześć – Atrium. Cały kompleks Starego Browaru odprowadza rocznie około 1 mln złotych podatku. Oprócz tego, spółka Fortis wspomogła miasto kwotą 13,8 mln złotych na przebudowę ulicy Kościuszki, będącej dojazdem do Starego Browaru.

W czerwcu 2006 roku Prokuratura Okręgowa w Zielonej Górze skierowała akt oskarżenia przeciwko Ryszardowi Grobelnemu oraz czterem innym urzędnikom poznańskiego magistratu. 5 marca 2008 roku cała piątka została uznana za winnych nieprawidłowości. Przysługuje im możliwość apelacji.

czwartek, 06 marca 2008, poznanczyk5

Polecane wpisy

  • Kulczykpark: pytania...

    To już definitywnie ostatniaczęść rozważań dotyczących afery Kulczykparku. Chyba wystarczająco dużo zostałojuż tutaj napisane. Dzisiaj dołączę do tego jeszcze k

  • Dla kogo przestrzeń miejska?

    Do 2012 roku planowana jest budowa przejścia podziemnego od Mostu Dworcowego do wejścia głównego Międzynarodowych Targów Poznańskich – donosi wtorkowy Gło

  • Szansa dla Poznania.

    Przez ten czas w Poznaniu trochę się zdarzyło. Obchodziliśmy 88 rocznicę Powstania Wielkopolskiego. Lech Poznań wrócił do swojego herbu. A także wreszcie ruszył

Komentarze
bartoszewsky
2008/03/06 21:16:06
Ciężka sprawa. Dura lex, sed lex, stracone miliony, ale... Po latach łatwo mówić, że coś można było drożej sprzedać, ale skąd pewność, że chciałby to ktoś kupić? Przecież genralnie wszystko jest warte tyle ile ktoś chce za to zapłacić, prawda? Jeśli grunty byłyby droższe, może do dziś byłby tam piach i błoto (czy co tam wcześniej było, nawet nie pamiętam), a co za tym idzie - nici z podatków, wspomożenia przebudowy ul. Kościuszki i mnóstwa innych rzeczy (miejsc pracy, ciekawego budynku, czy rzeczy niewymiernych jak np. zadowolenie mieszkańców).
Poza tymi wszystkim wątpliwościami, zmiana planu zagospodarowania w takich okolicznościach śmierdzi obrzydliwie.
Tak czy owak Grobleny jeszcze trochę porządzi, bo zanim przewali się ta cała machina odwoławcza, to minie pewnie rok, może dłużej.
-
Gość: pietruszka, *.topagrar.com.pl
2009/08/17 12:28:10
cała sprawa wygląda nieuczciwie, gdyby było wiadomo, że teren można zagospodarować nie tylko jako zieleń, muszlę koncertową itp to do przetargu (pomimo wyższej ceny) mogłoby stanąć więcej inwestorów. a tak stanęła firma, która wiedziała, ze zapisy są niejasne bo przecież czy to Fortis czy Pani Kulczyk- jedno jest pewne- zbudować nam muszli nie chcieli a postawić ogromny kompleks handlowy.
najlepiej dla miast byłoby rozliczyć się z Fortisem. wprawdzie zapłacili o kilka milionów za mało za ziemię ale dali pieniądze na przebudowę ulicy (o ile to prawda) więc można to jakoś skompensować. inna sprawa, że cały przetarg był nieuczciwy a urzędnicy miasta pracują skandalicznie o czym wiem z innych, własnych źródeł.
-
2009/11/03 19:47:46
tak, Jan Kulczyk nie spoczal na laurach i inwestuje dalej. Czy tak samo sie skonczy?