Miasto jest w Wielgipolszcze ku słońca zachodu, starożytne i piękne, od nieznanych owych jeszcze snadź założone potomków lechowych. Stądże lubo z początków małych róść poczęło, w tę, którą dziś widzimy, możność się zawzięło. Samuel ze Skrzypny Twardowski
środa, 19 marca 2008
Projekty nowych wieżowców w Poznaniu.


Jakiś czas temu na tym blogu przedstawione zostały plany dotyczące powstania kilku wieżowców na terenie Poznania. Jeden z nich – Poznań Forum Project - był już szerzej opisany. Dziś pora na następne: Wechta Tower oraz Andersia Silver. W zaszłym tygodniu na targach w Cannes zaprezentowane zostały wstępne projekty tychże budynków.

Przypomnę tylko, że Wechta Tower, który najprawdopodobniej oficjalnie nazywać się będzie Koroną, zaprojektowany zostanie przez słynnego amerykańskiego architekta polskiego pochodzenia Daniela Libeskinda. Dokładna wysokość budynku nie jest jeszcze znana, cały czas trwają negocjacje z Urzędem Lotnictwa Cywilnego. Gazeta Wyborcza podała, że wieżowiec będzie miał 105 metrów. Bardzo prawdopodobna jest jednak wersja z budynkiem wznoszącym się na 118 metrów. Wewnątrz znajdować się będą przede wszystkim luksusowe apartamenty. Kilka dolnych kondygnacji zajmą również lokale usługowe. Wieżowiec stanie przy alei Niepodległości, na wolnej działce obok budynku Dyrekcji PKP.
Wechta/ Korona Tower:



Drugi z budynków to Andersia Silver. Stanie obok innych poznańskich wieżowców: Poznańskiego Centrum Finansowego oraz Andersi Tower. Zaprojektuje go pracownia małżeństwa Sipińskich. Budynek wznosił się będzie na wysokość 116 metrów i będzie zdecydowanie górował nad sąsiadującymi budynkami. Jak widać na renderach, przedstawiona została bardzo wstępna koncepcja i nie można na razie za wiele powiedzieć o architekturze budynku. Warto jednak zwrócić uwagę na wgłębienie (prześwit?) znajdujący się w środkowej części konstrukcji. Powierzchnia użytkowa wieżowca przeznaczona zostanie w głównej mierze na biura. Ukończenie inwestycji przewidziane jest na 2012 rok.
Andersia Silver:


Nie byłbym sobą, gdybym nie znalazł łyżki dziegciu w beczce miodu. Krytyce porzucania dobra wspólnego, jakim jest ład przestrzenny, w kontekście ostatnich planowanych inwestycji poświęcony będzie następny wpis.

00:03, poznanczyk5 , Komentarz
Link Dodaj komentarz »
sobota, 15 marca 2008
Kulczykpark: pytania...

To już definitywnie ostatnia część rozważań dotyczących afery Kulczykparku. Chyba wystarczająco dużo zostało już tutaj napisane. Dzisiaj dołączę do tego jeszcze kilka pytań, tak dla zasiania pewnego fermentu, zastanowienia na całą sprawą, aby choć na chwilę odejść od schematów myślenia proponowanych nam przez media.

Całe zamieszanie wokół działki pod nowe skrzydło Starego Browaru jest zdecydowanie bardziej skomplikowane niż niektórym, a w szczególności przeciwnikom Prezydenta Grobelnego, się wydaje. Zacznę może od tego, że sprawę można rozważać na wielu różnych płaszczyznach. Dla mnie najważniejsze zdaje się być spojrzenie na aferę z perspektywy prawa oraz – a może przede wszystkim – miasta Poznania.

To pierwsze wydaje się być w miarę czytelne i nie wymaga komentarza – była wina, jest więc kara. Kluczowe w moim mniemaniu jest natomiast pytanie, czy oskarżeni otrzymali coś w zamian? Czy skorzystali na wydaniu błędnej opinii? Jeśli tak to zasługują na publiczne potępienie (przywiązanie do pręgierza?). Nie ma bowiem niczego gorszego niż wysługiwanie się uprzywilejowanym charakterem zajmowanego stanowiska dla własnego interesu.

Trzeba, na szczęście, podkreślić, że prokurator nawet nie wnosił takiego oskarżenia. Nie ma żadnych dowodów na działalność korupcyjną miejskich oficjeli. W takim razie należy zadać kolejne pytanie: w jakim celu wydano błędną ekspertyzę? Idealistyczne spojrzenie na świat podpowiada, że kierowała nimi korzyść miasta. Chcąc działać w dobrym interesie Poznania, ułatwili spółce Fortis działalność, eliminując tym samym ewentualnych innych potencjalnych inwestorów, których plany nie mogłyby się równać do Starego Browaru. Jest to bardzo naiwne spojrzenie, ale jeśli byłoby prawdą kupiłbym je i w pełni zrehabilitował skazanych. Działalność dla interesu miasta nawet jeśli wiązałoby się to ze złamaniem prawa. Szlachetne. Choć niektórzy uznają to za niemoralne.

Wydaje się, że całość można było rozegrać inaczej. Sprzedaż ziemi, nawet po niższej cenie nie wiązałaby się z oskarżeniem o niegospodarność. W sprawie Kupca Poznańskiego, sąd uzasadniając uniewinnienie tłumaczył, iż postępowano zgodnie z dobrem miasta, a samo miasto nie ma obowiązku „maksymalizowania zysków”. Dlaczego w takim razie nie zastosowano podobnego, wypróbowanego wcześniej schematu?

Wielu ludzi powołuje się na koneksje polityczno-towarzyskie Ryszarda Grobelnego z Państwem Kulczyków. Niewątpliwie jest to jakieś tłumaczenie sprawy. W takiej sytuacji zastanawiające jest jednak, dlaczego skazani urzędnicy podporządkowali się prezydentowi, zwłaszcza w kontekście sprawy sądowej. Przecież, gdyby któryś z urzędników nagle zaczął „sypać”, wiązałoby się to z jego uniewinnieniem i oczyszczeniem, a już przynajmniej ze złagodzeniem wyroku. Dlaczego w takim razie nikt tego nie zrobił?

Oficjalna wersja zdarzeń też jest bardzo wątpliwa. Czy jest możliwe, aby profesjonalni urzędnicy popełniali tak proste błędy? Przeznaczenie gruntów to nie jest wiedza tajemna, którą się stopniowo poznaje. Dlatego też nie trafiają do mnie argumenty Prezydenta Grobelnego, który mówi że „przy ówczesnym stanie wiedzy nic bym nie zmienił w swoich decyzjach”. Jak to możliwe, że opinia miejskiego konserwatora zabytków przed i po przetargu była diametralnie różna? Dlaczego w takim razie i on nie znalazł się na ławie oskarżonych?

Takich pytań można zadać wiele. Właściwie każdą hipotezę można obalić kilkoma prostymi pytaniami. Jak było naprawdę? Czy kiedyś poznamy prawdziwą pełną wersję tamtych wydarzeń?

niedziela, 09 marca 2008
Kulczykpark: gdzie leży prawda?


Poprzedni artykuł poświęcony został jak najdokładniejszemu przybliżeniu większości faktów związanych z aferą Kulczykparku. Dziś pora na kolejną cześć: gdzie leży prawda? Postaram się wypisać kontrowersje oraz nieścisłości jakie wiążą się z tą sprawą. Przedstawię też trzy różne wersje wydarzeń związanych z nowym skrzydłem Starego Browaru.

Podstawowe pytanie brzmi: co dało Kulczykom zaoszczędzenie 6 mln złotych? Jak w poprzednim artykule zostało zaznaczone, druga część Starego Browaru kosztowała ok. 60 mln euro, co w przeliczeniu na złotówki wynosi ok. 250 mln. Dodając do tego, że pierwszy etap inwestycji pochłonął mniej więcej tyle samo, wyjdzie iż na cały kompleks Starego Browaru Jan Kulczyk wyłożył ponad 500 milionów złotych. To gigantyczna kwota. Czym w takim razie jest przy tym owe 6 mln zł? Czy jest to kwota, dla której warto było ryzykować rozpętanie afery? Pytania na razie pozostaną bez odpowiedzi.

Kolejna kwestia to linia obrony Ryszarda Grobelnego. Uważam, że jest ona co najmniej niespójna. Z jednej strony Prezydent broni się błędem urzędników, z drugiej zaś podkreśla, iż inwestycja okazała się sukcesem i miasto na niej skorzystało. Co prawda te dwa stwierdzenia wcale nie muszą się wykluczać, ale w ten sposób obrona Grobelnego staje się nieczytelna.

Z poprzedniego artykułu znane są fakty dotyczące Kulczykparku. Starałem się je tak formułować, by uniknąć opisu intencji działających osób (wyłączając raport Komisji Rewizyjnej Rady Miasta, który został szerzej przedstawiony, łącznie z ustaleniami). Teraz zaprezentuje kilka, możliwych według mnie, scenariuszy tamtych wydarzeń. Zakładam, że spółka Fortis wiedziała, że teren który licytują jest przeznaczony pod inwestycję, a nie jak podano w ogłoszeniu przetargowym pod zieleń miejską. Warto do tego dodać, że przed samym przetargiem spółka ujawniła plany dotyczące działek, które zakładały powstanie zamykanego na noc parku, z dużym placem zabaw oraz ozdobną zielenią. Plany te zmieniły się po zaraz po przetargu. Z punktu widzenia Urzędu Miasta nie miało to jednak żadnego znaczenia.

Wersja optymistyczna. Zgodnie z tą hipotezą błąd popełnił urzędnik na samym początku procesu przygotowującego przetarg. Reszta urzędników, bo przecież proces ten przechodzi przez kilka szczebli, w ciemno przepisywała i akceptowała początkowe ustalenia. W takiej sytuacji faktycznie wina leży po ich stronie. Pierwszy odpowiedziałby za błąd, a reszta za niedopełnienie obowiązków. Ciężko w tym wypadku mieć pretensje do Ryszarda Grobelnego. Prezydent co prawda odpowiada za proces przetargu, formalnie to on go ogłasza, ale trudno przecież by kontrolował wszystkie poczynania swoich podwładnych.
Czy łatwo o błąd w odczytywaniu przeznaczenia gruntu? Wydaje się, że nie. Co prawda nie znam ówczesnych realiów prawnych (obowiązywała jeszcze wtedy stara ustawa o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym, nowa została uchwalona przez Sejm RP 27 marca 2003 roku), niemniej jednak nie wydaje się, żeby urzędnik zaznajomiony ze swoimi obowiązkami, nie będący nowicjuszem na swoim stanowisku popełnił tak podstawowy błąd. Należałoby również zadać pytanie, skąd Jan Kulczyk znał prawdziwe przeznaczenie ziemi? Dlaczego miał o tym większe pojęcie od miejskich urzędników?

Wersja pesymistyczna. Proces sprzedaży gruntu od początku był ustawiony pod spółkę Fortis. Ktoś (może sam Grobelny?) nadzorował postępowanie przetargowe, tak by nie skrzywdzić Kulczyków i żeby nikt inny nie odważył się zakupić tej ziemi. Stąd, przedstawienie oferty jako teren zielony i stąd też paradoksalnie obniżenie ceny, dzięki czemu można było odnieść wrażenie, że teren faktycznie nie jest zbyt atrakcyjny. To wyjaśniałoby co dało Kulczykowi obniżenie ceny o słynne 6 milionów. Uwiarygodniło przedstawienie działki jako park, a tym samym zniechęciło innych potencjalnych inwestorów. Idąc dalej w teorię spisku, można stwierdzić, że późniejsze blokowanie przez Grobelnego wydania decyzji o warunkach zabudowy działki miało służyć uwiarygodnieniu niewinnej i neutralnej roli Prezydenta Miasta Poznania. Podstawowe pytanie brzmi jednak, dlaczego przedstawiciele Urzędu Miasta mieliby wspierać dążenia Kulczyków? Co nimi kierowało? Czy faktycznie była to dbałość o interes miasta?

Wersja pośrednia. Trzecia teoria, będąca właściwie syntezą dwóch poprzednich. Zakłada przeplatanie się celowości i przypadku. Być może faktycznie błąd popełnili urzędnicy, a w późniejszym etapie władza nie chciała już utrudniać i komplikować znacząco sytuacji i zezwoliła na rozbudowę Starego Browaru. Możliwe jest również, że sytuacja była jeszcze bardziej zagmatwana i tak naprawdę nie znamy wszystkich szczegółów.

Niewątpliwie przedstawione powyżej wersje wydarzeń są jedynie hipotezami. Dwie pierwsze zakładają, że cała sprawa była albo biała albo czarna. Trzecia dopuszcza szarość. Wielce prawdopodobne, że prawda jest jeszcze inna. Z całą pewnością sąd dysponował większą wiedzą, ale nie znaczy to oczywiście, że musi tym samym być nieomylny. Wydaje się jednak, że w poznaniu prawdziwej wersji zdarzeń przeszkadza nie do końca szczera postawa każdej ze stron. Być może, gdyby powiedzieli jak było naprawdę, nawet jeśli wiązałoby się to z przyznaniem do czynów niezgodnych z prawem, łatwiej byłoby zrozumieć, czy nawet wytłumaczyć ich postępowanie. Bo przecież, co do tego chyba nikt nie ma wątpliwości, powstanie Starego Browaru było jedną z najlepszych rzeczy jakie przytrafiły się Poznaniowi w ciągu wszystkich kadencji Ryszarda Grobelnego.

czwartek, 06 marca 2008
Kulczykpark - kalendarium.

W środę Prezydent Miasta Poznania Ryszard Grobelny wyrokiem Sądu Okręgowego został uznany za winnego niedopełnienia swoich obowiązków oraz narażenia Miasta Poznania na stratę w wysokości 7 milionów złotych. Sąd skazał Prezydenta na 16 miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu na 3 lata, 14 tys. zł grzywny i zakaz pracy na stanowiskach związanych z zarządzaniem majątkiem komunalnym na 4 lata. Wyrok nie jest prawomocny.

Z całą pewnością jest to najważniejsza wiadomość tego tygodnia. Wiele zostało już powiedziane zarówno o samym wyroku, jak i o jego ewentualnych następstwach. Pojawiły się także pierwsze dyskusje miedzy obrońcami a oskarżycielami Ryszarda Grobelnego. Zdaje się, że na to ostatnie będzie jeszcze wystarczająco dużo czasu w ciągu najbliższych kilku miesięcy. Dlatego też, na tym etapie postanowiłem jak najdokładniej przybliżyć wszystkie wydarzenia związane ze sprawą tzw. „Kulczykparku”.

Za początek realizacji koncepcji Starego Browaru należy uznać 1998 rok. Wtedy też, spółka Fortis należąca do Grażyny Kulczyk zakupiła tereny nieczynnego Browaru od firmy Lech Browary Wielkopolskie. W ciągu kilku lat zrujnowane budynki fabryczne zostały uporządkowane. W 2002 roku rozpoczęła się budowa I części Starego Browaru, zwanej Atrium (od ulicy Półwiejskiej). Trzeba jasno zaznaczyć, że ten etap inwestycji nie budzi żadnych kontrowersji.

W tym samym roku zaczęto mówić o zainteresowaniu Kulczyków terenami przy ulicy Kościuszki. W tamtym okresie był tam nieciekawy i zaniedbany Park im gen. Jana Henryka Dąbrowskiego. Tymczasem w październiku 2002 roku Prezydent Grobelny ogłosił przetarg na wspomnianą działkę o wielkości 1,5 ha (a ściślej mówiąc dwie mniejsze działki sąsiadujące ze sobą), wyraźnie zaznaczając o jej zielonym charakterze i o ograniczonej możliwości zabudowy (dopuszczano muszlę koncertową, bądź plenerową restaurację). Cena wywoławcza została ustalona na poziomie przekraczającym 9 mln złotych. Okazało się, że to i tak za dużo i na pierwszy przetarg nikt się nie zgłosił, w związku z czym cena została obniżona do 6 mln zł. Kilkanaście dni przed terminem drugiego przetargu do Prezydenta Grobelnego i do Przewodniczącego Rady Miasta (wówczas był nim Przemysław Alexandrowicz) doszedł list, napisany przez byłego wiceprezydenta Jacka Maya. Apelował w nim, by prezydent zrezygnował ze sprzedaży tej ziemi, ponieważ nie przyniesie to miastu spodziewanych korzyści. Mimo tych uwag, w drugim przetargu (koniec grudnia 2002 roku) teren po cenie wywoławczej zlicytowała spółka Fortis. Nieco ponad pół roku później 10 czerwca ta sama spółka złożyła wniosek o wydanie warunków zabudowy działki. W tamtym okresie wchodziła w życie Ustawa o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym z dnia 27 marca 2003 roku, która w znaczący sposób komplikowała wznoszenie obiektów handlowych o dużej powierzchni. Utrudnienia nie dotyczyły jednak miejsc wcześniej zatwierdzonych przez samorząd lokalny. W takim projekcie uchwały, przygotowanej przez Radę Miasta nie było jednak terenów Parku Dąbrowskiego. 1 lipca miejscy urzędnicy zaproponowali by dodać ten teren do przygotowywanej poprawki, a 10 lipca Rada Miasta na specjalnym posiedzeniu przegłosowała przyjęcie projektu do studium w pełnym wymiarze.

Ze zrozumiałych względów wartość działki „pod inwestycję” była wyższa niż działki - parku. Sprawą zainteresowała się Najwyższa Izba Kontroli, która doszukała się naruszenia zasad rzetelności i gospodarności ze strony urzędników. Powołany biegły wycenił teren na 15,5 mln złotych. NIK skierował sprawę do prokuratury, której to z kolei biegły oszacował wartość gruntu na 13 mln zł i ta też kwota znalazła się w późniejszym pozwie sądowym. Wyjaśnienie afery zapowiedziała też Komisja Rewizyjna Rady Miasta Poznania. Warto dla porównania wspomnieć o działce nieco mniejszej bo o wielkości 1 ha znajdującej się po drugiej stronie ulicy Kościuszki, na której stanął wieżowiec Andersia Tower. Wnosząc w aporcie ziemię do spółki z inwestorem, miasta wyceniło w marcu 2002 roku działkę na 22 mln złotych.

Otwarcie pierwszej części Starego Browaru odbyło się 5 listopada 2003 roku. Inwestycja okazała się ogromnym sukcesem. Popularność miejsca oraz przychylne komentarze sprawiły, że coraz głośniej Grażyna Kulczyk zaczęła wspominać o rozbudowie Browaru.

Chronologia, której postanowiłem się bezwzględnie trzymać, sprawia, że muszę po raz kolejny zmienić temat i ponownie zająć się terenami, o których warunki zabudowy zwróciła się spółka Fortis. Odpowiedź ze strony Urzędu Miasta nie napływała przez wiele miesięcy. Dopiero 5 stycznia następnego roku (2004 r.) Prezydent ogłosił, iż… wstrzymuje wydanie decyzji o warunkach zabudowy drugiego skrzydła Starego Browaru. Spółka Fortis zaskarżyła odpowiedź Prezydenta sugerując, że pojawiła się ona zbyt późno. Zebrana w tej sprawie Samorządowa Komisja Odwoławcza 7 kwietnia przyznała spółce rację i uchyliła postanowienie Prezydenta Grobelnego. Prezydent miał miesiąc na ponowne rozpatrzenie sprawy. Pod koniec kwietnia Ryszard Grobelny zadecydował… zawiesić na rok wydanie decyzji w sprawie warunków zabudowy. To, jak i poprzednie swoje postanowienie argumentował toczącymi się pracami nad Miejscowym Planem Zagospodarowania Przestrzennego.

Pora wrócić do Komisji Rewizyjnej i jej prac. 15 maja 2004 r. ogłoszono raport, który miał wyjaśnić wszystkie nieprawidłowości i wskazać ewentualnych winnych. Oto co udało się radnym ustalić. Miejski konserwator zabytków oraz Wydział Urbanistyki i Architektury dowolnie i niewłaściwie interpretowali zapisy studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego miasta. Następnie błąd ten powielił Geopoz odpowiedzialny za przygotowywanie postępowania przetargowego. Uznając, za interpretacją miejskiego konserwatora zabytków i WUiA, że sporny teren jest przeznaczony pod zieleń miejską, Geopoz w sposób nieprawidłowy sformułował ogłoszenie przetargowe. Temu kryterium została podporządkowana wycena działki – stąd też tak niska cena. Biegły rzeczoznawca majątkowy nie wziął pod uwagę zapisów planistycznych. Wszyscy popełniali ten sam błąd. Łącznie z Zarządem Miasta, który bezkrytycznie przyjął stanowisko urzędników i ogłosił na tej podstawie w takiej a nie innej postaci postępowanie przetargowe. Błąd wytknięty został także Prezydentowi, który według Komisji Rewizyjnej o zbyt dużo obniżył cenę wywoławczą po pierwszym nierozstrzygniętym przetargu.

Po niecałym roku od zawieszenia decyzji przez Ryszarda Grobelnego Wydział Urbanistyki i Architektury Urzędu Miasta wydał decyzję o rozbudowie II części Starego Browaru (23 marca 2005 roku). Sama budowa rozpoczęła się w maju. Otwarcie nowego skrzydła Starego Browaru (Pasaż) miało miejsce 11 marca 2007 roku. Koszt inwestycji na terenie „Kulczykparku” wyniósł około 65 milionów euro (czyli ok. 260 mln zł). Mniej więcej tyle samo wydał inwestor na pierwszą cześć – Atrium. Cały kompleks Starego Browaru odprowadza rocznie około 1 mln złotych podatku. Oprócz tego, spółka Fortis wspomogła miasto kwotą 13,8 mln złotych na przebudowę ulicy Kościuszki, będącej dojazdem do Starego Browaru.

W czerwcu 2006 roku Prokuratura Okręgowa w Zielonej Górze skierowała akt oskarżenia przeciwko Ryszardowi Grobelnemu oraz czterem innym urzędnikom poznańskiego magistratu. 5 marca 2008 roku cała piątka została uznana za winnych nieprawidłowości. Przysługuje im możliwość apelacji.

niedziela, 02 marca 2008
Hołd pruski w Poznaniu
Myślę, że mało osób zdaje sobie sprawę z faktu, iż jeden z pierwszych hołdów pruskich miał miejsce w Poznaniu.

Było to 29 maja 1493 roku na Zamku Królewskim w Poznaniu. Na dowód niech posłuży ta oto tablica, która na pamiątkę tamych wydarzeń została powieszona na ścianach Zamku na Górze Przemysława.



sobota, 23 lutego 2008
Zajezdnia przy Gajowej.

W poniedziałek odbędzie się licytacja jednej z najatrakcyjniejszych działek w mieście. Miejsce zajmowane dziś przez starą, zabytkową zajezdnię tramwajową władze miasta rozreklamowały na międzynarodowych targach inwestycyjnych m.in. w Cannes. Wiadomo już, że zgłosiło się na razie trzech inwestorów. Cena wywoławcza to 75 mln złotych.

Sprzedaż zajezdni wywołała falę protestów, co ostatnimi czasy w Poznaniu staje się normą. Mieszkańcy Poznania wspierani przez „niezawodne” stowarzyszenie „My Poznaniacy” domagają się powstania w tym miejscu ogólnodostępnego parku. Oczywiście niemożliwe jest, aby na tak drogim terenie powstał tego typu obiekt. Nie powstanie też tu zwykły market, czego również mieszkańcy tej dzielnicy się obawiają. Miejscowy plan zagospodarowania terenu zakłada powstanie tutaj centrum handlowego, mieszkań, punktów usługowych oraz hotelu. Moim zdaniem jest to ciekawa idea, która ma szansę niezwykle pozytywnie wpłynąć na okolicę, stać się motorem rewitalizacji dzielnicy.

Lech Mergler ze stowarzyszenie „My Poznaniacy” straszy tymczasem zniszczeniem Jeżyc: „Sprzedaż tej działki to ograbianie Jeżyc. Powstanie centrum handlowego oznacza degradację dzielnicy, upadek kamienic, bezrobocie”. Nie ma chyba sensu pochylać się nad powyższymi słowami, w ostatnim zdaniu poprzedniego akapitu przedstawiłem zgoła odmienne zdanie. Żałuję jednak, że cały czas przedstawiciele tego stowarzyszenie wypowiadają się niejako w imieniu całej społeczności Poznania. Może potrzeba w naszym mieście jakieś innej organizacji, która przedstawiałaby mniej „zieloną” wizję Poznania, a przez to stała się w naturalny sposób przeciwwaga dla stowarzyszenia „My Poznaniacy” wywodzącego się w głównej mierze ze środowisk związanych z partią Zieloni2004. Być może taką organizacją mogłoby być działające już od 2 lat stowarzyszenie „Inwestycje dla Poznania” promujące dynamiczny rozwój miasta? Jeśli mógłbym im coś doradzić, to myślę, że z korzyścią dla miasta byłoby gdyby częściej zabierali głos w sprawach spornych, wchodząc jednocześnie w polemikę z „My Poznaniacy”.

00:53, poznanczyk5 , Komentarz
Link Dodaj komentarz »
piątek, 15 lutego 2008
Pocztówka z Gdańska.
Długie Pobrzeże.

czwartek, 14 lutego 2008
225 metrów w Poznaniu.


W zeszłym tygodniu miesięcznik "Inwestor" ujawnił wizualizacje najwyższego wieżowca w Poznaniu - Poznań Forum Project. Zapowiedź tego pojawiła się na poznan.blox.pl kilka tygodni temu. Najprawdopodobniej jest to również owa hiszpańska tajemica, o której na swoim blogu wspominał Prezydent Ryszard Grobelny.

Na razie nie wiadomo zbyt wiele o tym budynku. Wiąże się z nim wiele znaków zapytania. Konstrukcja ta ma wznosić się na 225 metrów nad poziom gruntu. Nie znana jest lokalizacja. Inwestor nie zakupił jeszcze ziemi. Mówi się, że mogłyby to być okolice Ronda Starołęka.

W takiej sytuacji powstanie budynku wydaje się mało prawdopodobne. Niemniej jednak o zaangażowaniu hiszpańskiego inwestora niech świadczy fakt, że stworzył już gotowy projekt.



Wszystkie zawarte tu informacje, w tym również wizualizacje pochodzą z miesięcznika Inwestor (serdecznie polecam!) oraz z forum skyscrapercity.com.

Na koniec kilka słów komentarza. Budynek nad wyraz oryginalny. Coraz bardziej się do niego przekonuję. Martwi mnie jednak lokalizacja. Wieżowiec powinien stanać jak najbliżej Wolnych Torów. Tylko tam możliwe jest bowiem powstanie "city", a więc innych wysokościowców. Na Starołęce Poznań Forum Project będzie wyłącznie "kikutem" wystającym z morza niskiej zabudowy, szpecąc panoramę miasta.
00:57, poznanczyk5 , Komentarz
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 05 lutego 2008
PYRAmida 2007...

Od kilku tygodni poznańska redakcja Gazety Wyborczej prowadzi konkurs na najlepszy budynek, który powstał w Poznaniu w 2007 roku.

Niemal codziennie przedstawiane były kolejne propozycje budynków, które kandydują do tego zaszczytnego miana. Prezentacja kandydatów właśnie się zakończyła. Termin zgłaszania budynków upłynął w niedziele. Zwycięzcę poznamy za dwa tygodnie, wcześniej bo już w tym tygodniu powinna ukazać się lista „finalistów”, czyli konstrukcji wyłonionych przez ekspertów GW spośród wszystkich zgłoszonych propozycji.

Prezentacja zaczęła się bardzo ambitnie. Były to głośne inwestycje, rzucające się w oczy, a więc: Stary Browar – Pasaż, Andersia Tower… hmm no i to właściwie wszystko. Następnie mogliśmy jeszcze obejrzeć Most na Cybinie (stare przęsło Mostu św. Rocha), czy kontrowersyjny Dworzec Autobusowy na osiedlu Sobieskiego. Dalej oglądaliśmy już niemal wyłącznie zwykłe bloki mieszkalne, a w ostatnim tygodniu domki jednorodzinne.

Tego typu konkursy ukazują, ile i jak budowało się w minionym roku w mieście. Niestety to podsumowanie jest porażające. Ciężko w ponad pół milionowy mieście wyróżniać pojedyncze domki jednorodzinne, nawet jeśli są one nad wyraz ciekawe. Zdaje się, że kandydat do zwycięstwa jest jeden. Mam na myśli oczywiście Stary Browar. Choć i tutaj można włożyć łyżkę dziegciu do beczki miodu. W powszechnej opinii, nowe skrzydło nie jest już tak efektowne jak pierwsza część - Atrium. Być może jest to efekt opatrzenia, może zbyt wysokich oczekiwań, niemniej jednak wiele osób (w tym również ja sam) w pierwszym odruchu była rozczarowana nową częścią. Poniżej oczekiwań plasuje się również Andersia Tower, która zdaje się być za ciężka w formie jak na swoją wysokość.

W 2007 roku w Poznaniu, nie licząc Starego Browaru, powstało mało dobrej architektury. Niestety 2008 rok nie przyniesie zbyt wielu zmian. Inwestycje, o których głośno teraz w mieście, powstaną dopiero za klika lat. Przedstawiony przeze mnie na zdjęciu dePTAK, którego budowa właśnie się rozpoczyna, otwarty zostanie pod koniec 2009 roku. Wtedy też najprawdopodobniej rozpocznie się maraton kończenia wielu ciekawych inwestycji. Będzie przynajmniej z czego wybierać.

Na razie pozostaje nam ekscytować się informacjami o kolejnych budynkach (nierzadko bardzo wysokich :) ), których powstanie ogłaszać będą inwestorzy. Natomiast Gazecie Wyborczej radziłbym przyznanie tylko jeden nagrody – Staremu Browarowi za całokształt.

00:33, poznanczyk5 , Komentarz
Link Dodaj komentarz »
środa, 30 stycznia 2008
Post Scriptum: Studium

Post Scriptum do mojego ostatniego wpisu. Późna pora sprawiła, że nie napisałem wszystkiego co chciałem.

Poniedziałkowa Gazeta Wyborcza oraz wtorkowy Głos Wielkopolski podają, że „My Poznaniacy” nie składają boni i nadal chcą walczyć z nowym studium. Teraz za cel stawiają sobie „nadzorowanie” procesu tworzenia miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego. Mówią także o sporządzeniu „krytycznej analizy antyekologicznej polityki przestrzennej polskich miast na przykładzie Poznania”, którą zamierzają rozpropagować w czasie konferencji klimatycznej OZN w Poznaniu. Dobitnie pokazuje jacy to z nich prawdziwi poznaniacy. Chcą rzucać oszczerstwami w swoje miasto i przedstawić je z jak najgorszej strony. Jak widać wcale nie zależy im na dobru Poznania. Czyż bowiem prawdziwy poznaniak oczerniałby swoje miasto? Czy próbowałby przedstawiać je w złym świetle wobec całego świata?  Czy przypadkiem straty (ekonomiczne) tym wywołane nie przeważą ewentualnych (ekologicznych) korzyści – zakładając że nawet mają rację (choć nie mają). Zastanawia mnie zaciekłość w ich działaniach. Co za tym tak naprawdę stoi? Jaki jest powód tych niemalże histerycznych planów? Czy czasami dobro własne nie przesłania temu Państwu dobra całego miasta?

Na sam koniec pozwolę sobie na jeszcze jedną uwagę, tym razem w stronę władz miasta. Chodzi o tryb uwzględniania uwag do studium, które składali mieszkańcy. Ustawodawstwo nakazuje „wyłożenie” projektu studium (a także planu miejscowego), tak by każdy obywatel mógł złożyć własne uwagi i opinie do niego. Następnie władze rozpatrują owe uwagi i mogą aczkolwiek nie muszą uwzględnić je w projekcie. Prezydent Poznania Ryszard Grobelny w debacie, która odbyła się w Gazecie Wyborczej przyznał: „Do całego studium zgłoszono 1120 uwag. Z tego 186 uwzględniono w całości, a 447 w części. Czyli tak naprawdę ponad połowa uwag została przez prezydenta rozpatrzona pozytywnie”. Jakkolwiek szokująco by to nie zabrzmiało, uważam, że przyjęcie tak licznych poprawek było błędem miasta. Przede wszystkim należy przyjmować słuszne uwagi, które rzeczywiście wnoszą coś dobrego do planu. Nie powinno być ich więcej niż kilkanaście procent ze wszystkich złożonych opinii. W sytuacji takiej jaką mieliśmy obecnie, tworzą się konflikty ponieważ pewne osoby są niezadowolone, że spośród tak wielu zaakceptowanych uwag nie znalazły się ich własne. To też, jest jedną z przyczyn powstania stowarzyszenie „My Poznaniacy”, o którym głośno zrobiło się właśnie po zakończeniu tzw. konsultacji społecznych. Gdyby miasto przyjęło mniej uwag, ludzie myśleliby „no tak, nie było szans na przyjęcie mojej poprawki, trudno”, a tak ludzie zdają się mówić „była duża szansa na przyjęcie mojej poprawki; jest słuszna jak mało która, to musi być pomyłka, może została przypadkowo pominięta? Trzeba głośno o tym powiedzieć”. Brzmi to brutalnie, ale takie są socjologiczne realia zarządzania miastem; jeszcze raz powtórzę: przyjęte powinny być tylko najbardziej merytorycznie słuszne uwagi. Miasto chciało być za dobre dla swoich mieszkańców. Dało im palec, a teraz mieszkańcy dobierając się do całej ręki.

00:22, poznanczyk5 , Komentarz
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3