Miasto jest w Wielgipolszcze ku słońca zachodu, starożytne i piękne, od nieznanych owych jeszcze snadź założone potomków lechowych. Stądże lubo z początków małych róść poczęło, w tę, którą dziś widzimy, możność się zawzięło. Samuel ze Skrzypny Twardowski
poniedziałek, 31 grudnia 2007
Podsumowanie roku 2007.

Koniec roku to czas podsumowań. Pora wspomnieć o tym, jaki był ten rok dla Poznania.

Nowy rok 2007 zaczął się od znaczącej porażki. Już bowiem na początku stycznia okazało się, że to nie Poznań będzie organizatorem letniej uniwersjady w 2011 roku. Wówczas ewentualna klęska nie była wręcz brana pod uwagę, mimo, iż Poznań - jak pokazał czas - nie miał szans na przyznaniu mu tej imprezy. Nastroje, umiejętnie podsycane przez władze miasta i lokalne media, były nad wyraz optymistyczne. Warto wspomnieć o całkiem dobrym przygotowaniu miasta do tej imprezy (obiektywnie patrząc to Poznań był najlepszym miastem z trójki finalistów) oraz o prawdziwym asie z rękawa poznańskiej ekipy – Lechu Wałęsie. Niestety okazało się, że to za mało. By liczyć na przyznanie uniwersjady należało odpowiednio dużo zapłacić Międzynarodowej Federacji Sportów Akademickich. Starsi panowie tamże zasiadający, z akademickością mniemający za wiele wspólnego, okazali się wyjątkowo pazerni na kasę i de facto z niej zrobili główne kryterium w wyborze miasta-gospodarza letniej uniwersjady. W tej sytuacji Poznań nie miał szans konkurować z chińskim Shenzen. Niesmak wywołany całą tą sytuacją sprawił, że Poznań już chyba nie będzie starał się o tę imprezę.

Gorycz porażki w dość krótkim czasie zmieniła się w szał radości. Trzy miesiące później, dokładnie 18 kwietnia ogłoszona została decyzja o przyznaniu Polsce i Ukrainie prawa do organizacji Euro 2012. Nie muszę chyba pisać jak wielka szansa rozwoju stoi przed Poznaniem. Patrząc na zaangażowanie kompetentnych organów władzy w naszym kraju chyba nie wszyscy są tego świadomi. Szkoda, że już zaczynają się cięcia wydatków: tego nie zdążymy, na to nie starczy pieniędzy. Ja wciąż jednak wierzę, że za 4 lata Poznań zmieni się nie do poznania.

W międzyczasie, 11 marca otwarta została druga część Starego Browaru – Pasaż. Warto wspomnieć o oryginalnych i nowatorskich (jak na polskie warunki) rozwiązaniach architektonicznych, jak np. ruchoma elewacja fasady od ulicy Ratajczaka, czy budząca kontrowersje pofalowana kurtyna od strony parku. Stary Browar to jednak przede wszystkim impuls dla wielu ciekawych inicjatyw w swoim otoczeniu, jest niemal książkowym przykładem na wzorową rewitalizację zdegenerowanej i patologicznej przestrzeni miejskiej. Dziś Browar to miejsce niemal kultowe, stały już chyba punkt zwiedzania Poznania. A trzeba napisać, że to nie koniec. Grażyna Kulczyk planuje w parku wybudować muzeum sztuki współczesnej, które zaprojektować ma sam Tadao Ando.

Latem otwarto z wielką fetą linię tramwajową przez Most św Rocha. Budowie tej linii towarzyszyło wiele perypetii. Otóż znany w Poznaniu Dariusz Bąkowski (właściciel niezabudowanego narożnika Kupca Poznańskiego) nie chciał się zgodzić na sprzedaż miastu 60 centymetrowego pasa swojej ziemi. Zabieg ten był konieczny w celu bezpiecznego poruszanie się tramwajów. Sprawa trafiła do sądu, który przeprowadził postępowanie wywłaszczające. Przy realizacji tej trasy, wyremontowano jej okolice. Świetnie wręcz wygląda odcinek od ulicy Szkolnej do Placu Bernardyńskiego.

W ciągu całego 2007 roku wreszcie coś drgnęło w sprawie ilości połączeń lotniczych z Ławicy. Przybyło ich aż 14 (w tym bardzo prestiżowe, takie jak Paryż, czy Rzym), co pozwoliło wyprzedzić ilości połączeń chociażby Wrocław. Do Krakowa, Katowic, czy Gdańska jeszcze sporo nam brakuje, ale wszystko zmierza w dobrym kierunku.

Druga połowa roku to przede wszystkim doniesienia o kolejnych budynkach, które w niedalekiej przyszłości mają powstać w Poznaniu. Niemal przesądzone jest już powstanie wieżowca zaprojektowanego przez Daniela Libeskinda. A oprócz wspomnianego wcześniej muzeum Ando, głośno mówiło się o przebudowie dworca kolejowego, który miałby zaprojektować Santiago Calatrava. Zdaje się, że ten ostatni projekt jest najmniej realny, niemniej jednak pokazuje, że wielka architektura wcale nie jest tak daleko ja się wszystkim wydaje. Należy również dodać plotki o tajemniczym hiszpańskim inwestorze planującym postawić 200 metrowy drapacz chmur. Chyba nic z tego nie wyjdzie, ze względu na strefę nalotu na lotnisko Ławica, tak wysoki budynek musiałby powstać gdzieś daleko poza centrum. Tak nie powinno się jednak budować, tego typu „komin” (bo przecież w okolicy nie byłoby budynków sięgających choćby ½ jego wysokości) burzyłby tylko ład przestrzenny miejskiej tkanki.

Wielu spraw w 2007 roku nie udało się rozwiązać. Nie zmieniło się nic w sprawie Term Maltańskich (tu nawet jest dalej niż na początku roku), czy chociażby pełnowymiarowego, krytego lodowiska. Mimo kilku ciekawych akcji (np. życzenia świąteczne) promocja miasta nadal kuleje. Zdaje się, że wszystko idzie w dobrym kierunku, zatrudniono profesjonalną korporację, która ma odpowiadać za miejski PR, ale czy na pewno zachodzące zmiany muszą trwać aż tak dług?

Rozwiązana została natomiast kwestia podwyżek cen biletów MPK. To najświeższa sprawa, jeszcze gorąca. Wiadomo, że będą i obejmą zarówno bilety jednorazowe jak i okresowe. Tego należało się spodziewać, przez wiele lat ceny nie ulegały zmianom, dlatego należy się cieszyć, że nie będą one aż tak dramatyczne jak zapowiadano. Niepokoi jednak zmiana rodzaju biletów jednorazowych z 10 minutowych na 15 minutowe. Zdaje się, że jest to wyjście kompromisowe w Radzie Miasta, a co za tym idzie powstałe w ostatniej chwili, więc nie do końca przemyślane.

Reasumując: jaki więc był to rok dla Poznania? Ostateczną cenę pozostawiam czytelnikom. Pozwolę sobie jednak dodać, iż w mojej opinii był to taki czas, który pozwala nam wejść w nowy rok z optymizmem.

00:45, poznanczyk5 , Komentarz
Link Dodaj komentarz »
piątek, 28 grudnia 2007
Tak to wygląda [3]
Arkadia.

Zacznijmy od nowa!
Czas wzmowić bloga.
23:28, poznanczyk5 , Komentarz
Link Dodaj komentarz »