Miasto jest w Wielgipolszcze ku słońca zachodu, starożytne i piękne, od nieznanych owych jeszcze snadź założone potomków lechowych. Stądże lubo z początków małych róść poczęło, w tę, którą dziś widzimy, możność się zawzięło. Samuel ze Skrzypny Twardowski
poniedziałek, 22 stycznia 2007
Tak to wygląda [2]
Kolejne zdjęcie. Zaczynam klasycznie: najpierw Ratusz teraz Katedra. Fotografia zrobiona była latem.
 
czwartek, 18 stycznia 2007
Przegrana Uniwersjada.

Poznań po raz trzeci przegrał walkę o uniwersjadę. Wydaje się jednak, że tym razem władze miasta zrobiły wszystko co było możliwe. Wszyscy podkreślali zalety poznańskiej prezentacji. Profesjonalizm, dynamikę i wspaniałego prowadzącego wicemarszałka Senatu Marka Ziółkowskiego. Do tego należy dodać asa z rękawa polskiej ekipy, czyli Lecha Wałęsę, który podobno wywołał furorę. Na każdej przerwie w obradach gromadził wokół siebie tłumy słuchaczy, w tym także delegatów FISU. Co więc przesądziło o porażce? Pierwszy zgrzyt nastąpił już w Polsce. Dość późno Prezydent RP poparł starania Poznania. Samo przyjęcie przez głowę państwa delegatów FISU nie było też zbyt wylewne i sprawiało wrażenie nieprzyjemnego obowiązku. Inaczej postąpili nasi rywale. Np. w Rosji, działacze sportu studenckiego zostali ugoszczeni przez Putina na Kremlu. Do Turynu nie pofatygował się nawet minister sportu Tomasz Lipiec. Powód? Nieoficjalnie, dawne zatargi z członkiem poznańskiej delegacji profesorem Jerzym Smorawińskim.


Jednak tak naprawdę to nie to przekreśliło szanse Poznania. Zadecydowały pieniądze. Z oczywistych względów Poznań nie miał prawa konkurować z 11 milionową metropolią wspieraną przez chińskich decydentów. O wyborze miasta decydowały tajemnicze zalakowane koperty, w których przedstawiciele państw mieli napisać oferowaną kwotę na rzecz FISU. Nieoficjalnie Shenzhen zaoferował kwotę kilku krotnie większą… Podobno równie wysoką sumę oferował rosyjski Kazań. Stąd też przez moment zastanawiano się nad przyznaniem z miejsca dwóch kolejnych uniwersjad, wbrew regulaminowi. Poznań stawiał na wartości, nie pasował do tego towarzystwa. Stąd też przegrał i nie zanosi się na to żeby ten stan rzeczy miał się zmienić.

Stanowi to dość dobry temat na refleksje. Dokąd tak naprawdę zmierza ten świat? Chiny, kraj znany z łamania praw człowieka, taniej (wręcz niewolniczej) pracy, czy z reżimowego rządu komunistów, dostają jedna po drugiej kolejne ważne imprezy sportowe. Jak widać pieniądz ma wielką siłę, wręcz oślepiającą. Mieliśmy doskonały przykład komercjalizacji sportu.

00:07, poznanczyk5 , Komentarz
Link Komentarze (1) »
wtorek, 16 stycznia 2007
Poznań przegrał...

Niestety nie udało się Poznaniowi. Organizatorem Uniwersjady w 2011 roku będzie chińskie miasto Shenzen, które zresztą jest miastem partnerskim Poznania.

Później napiszę więcej.

19:47, poznanczyk5 , Komentarz
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 14 stycznia 2007
Tak to wygląda [1]

Od czasu do czasu dzielić się będę z wami fotografiami Poznania. Dzisiaj pierwsze zdjęcie. Fontanna Neptuna z Ratuszem w tle. Zdjęcie co prawda jest autorstwa mojej Kuzynki, ale mam nadzieję, że nie obrazi się na mnie za to że je opublikowałem.

Szansa dla Poznania.

Przez ten czas w Poznaniu trochę się zdarzyło. Obchodziliśmy 88 rocznicę Powstania Wielkopolskiego. Lech Poznań wrócił do swojego herbu. A także wreszcie ruszyła budowa linii tramwajowej na ulicy Podgórnej. Nie o tym będę jednak pisał. Wydaje mi się, że mało osób zdaje sobie sprawę z tego co stanie się w najbliższy wtorek. Będzie to niezwykle ważny dzień dla całego miasta. Odważę się napisać, że być może będzie on najważniejszy w tym roku. Otóż już za kilkadziesiąt godzin rozstrzygnie się kto zostanie organizatorem 26 letniej uniwersjady w 2011 roku. Jednym z kandydatów jest Poznań. Jest to decyzja kluczowa dla rozwoju infrastruktury sportowej w mieście. Wiele inwestycji bez przyznania studenckich igrzysk nie powstanie lub powstanie w bliżej nieokreślonej przyszłości. Zdają sobie z tego sprawę władze Poznania, stąd też do oddawania głosów na Poznań delegatów zachęcać ma, poproszony o pomoc, sam Lech Wałęsa.


Warto dodać, że będzie to trzecie podejście Poznania do letniej uniwersjady. W poprzednich latach przegrał z Bangkokiem (uniwersjada odbędzie się tam w tym roku) i Belgradem (2009 r.). Oby sprawdziło się powiedzenie „do trzech razy sztuka”. Jeżeli nie? Poznań wystartuje zapewne o organizacje następnej uniwersjady w 2013 roku. Kolejna szansa na rozwój sportowej infrastruktury (i nie tylko) rozstrzygnięta będzie jednak wcześniej, bo już za kila miesięcy. W kwietniu bowiem, jasne stanie się kto zostanie organizatorem Mistrzostw Europy w piłce nożnej. Trzymajmy kciuki, żeby choć jedna z dwóch wielkich szans dla Poznania została pozytywnie rozpatrzona. Bez tego, bardzo ciężko ukończyć będzie choćby rozbudowę stadionu Lecha, nie mówiąc już o termach maltańskich, czy innych obiektach…

niedziela, 10 grudnia 2006
Postuluję o rzetelne zajęcie się promocją w Poznaniu...

Promocja miasta nigdy nie była silną stroną Poznania. Przypomnę tylko nieudaną akcję w Berlinie. Jak powinien wyglądać PR doskonale pokazuje np Wrocław. O Poznaniu bardzo mało mówi się w Polsce. Coś takiego jak promocja czy PR właściwie nie istnieje. Kompetencje podzielone są pomiędzy wiele wydziałów miasta. Brak jakiegokolwiek odgórnego zarządzania. Nowe Rada Miasta już na samym początku zawiodła. Okazało się, że poza jakąkolwiek komisją została promocja miasta. Jak stwierdzili radni, nie opłaca się utworzyć nowej komisji, stąd też promocję miasta podzielono pomiędzy poszczególne komisje. Odpowiedzialność rozbita na wielu, nie będzie ciążyć na nikim.
Postuluję o rzetelne zajęcie się promocją miasta. O utworzenie nowego wydziału rady miasta, który zajmować się będzie tylko i wyłącznie promocją i PR. O zatrudnienie ludzi, którzy profesjonalnie zajmują się reklamą i PRem.

Notka ta ukazała się także na tym blogu: http://radydlaradnych.blox.pl/html
. Jest to nowa akcja Gazeta Wyborczej mająca na celu przekazania miejskim radnym postulatów mieszkańców Poznania. Zachęcam do wpisywania się na tym blogu.

wtorek, 05 grudnia 2006
ś.p. Gazeta Poznańska

W sobotę po raz ostatni ukazała się w kioskach "Gazeta Poznańska". Długo zastanawiałem się, czy poświęcić temu wydarzeniu miejsce na moim blogu. Bo ani nie był to dziennik z chlubną tradycją, ani z dużym nakładem, ani też z wysokim poziomem. Od momentu powstania (1948 r.) wydawany był pod egidą jedynej słusznej partii. Później w wolnej już Polsce początkowo gazetę wykupił znany skądinąd Wojciech Fibak. W ostatnich latach dziennik przejął niemiecki wydawca - nie dajmy się zwieść nazwie! - Polskapresse. W tym też czasie następowało wyraźne "tabloidyzowanie" GP. Pomimo usilnych starań nie udało się znaleźć szerszej grupy odbiorców, choć gazeta posiadała wierną, acz nieliczną grupę stałych czytelników. Los dziennika był już chyba od dłuższego czasu przesądzony. Wszak do normalnych nie należy sytuacja, gdy dwie konkurujące lokalne gazety (GP i "Głos Wielkopolski"), wydawane przez ten sam koncern, dzielą redakcyjne pomieszczenia w tej samej kamienicy. Polskapresse zdecydowała się zatem połączyć oba tytuły.

"Nowy" Głos Wielkopolski od poniedziałku wydawany jest w nowej szacie graficznej. Śladem po "Poznańskiej" jest małe logo na pierwszej stronie. Idę o zakład, że zniknie w ciągu kilku miesięcy. Tak samo jak zniknie część dziennikarzy, mimo zapewnień o utrzymaniu etatów. Ciężko przecież wydawać gazetę w redakcji o podwojonej liczbie redaktorów.


Jaki będzie ten "nowy" Głos? Tak naprawdę ciężko przewidzeć. Wydane zostały jak na razie dwa numery. Z ostateczną oceną jeszcze się powstrzymam. Żal tylko, że tak duże miasto jak Poznań będzie miało tylko jeden typowo lokalny dziennik.

17:28, poznanczyk5 , Komentarz
Link Komentarze (1) »
sobota, 02 grudnia 2006
Co nowego?
Zeszła niedziela zakończyła sezon wyborczy w tym roku. Od początku tego tygodnia nowo wybrana Rada Miasta wzięła się do roboty. Żeby jednak napisać o tym, co uradziła, trzebaby cofnąć się lekko w czasie. W Poznaniu oczekuje się zmian. Od dłuższego już czasu zaczęto zauważać, że Poznań nie rozwija się tak jak należy. Wielka zasługa w tej kwestii leży po stronie Gazety Wyborczej i jej cyklu "Poznań na zakręcie". Artykuły i komentarze dziennikarzy, a także mniej lub bardziej szanowanych i cenionych osób otworzyły wielu ludziom oczy, w tym także piszącemu te słowa. Analiza porównawcza z Wrocławiem dobitnie wytknęła wszystkie słabe punkty Poznania. Beznadziejna promocja, słaby PR, nieumiejętność zachęcenia inwestorów do pozostawienia kapitału w naszym mieście to tylko niektóre z nich. Dlatego też, z nowymi władzami wiązano wielkie nadzieje. W wyborach do Rady Miasta wygrała Platforma Obywatelska, co zresztą niespodzianką nie było. Nawet rozmiar tego zwycięstwa - blisko 50% poparcia. Ciekawsza okazać się miała walka o fotel prezydenta. Maria Pasło-Wiśniewska vis Ryszard Grobelny. Ona symbolizować miała nieuniknione zmiany, on stabilizację (?) i zachowanie dotychczasowego sposobu rządzenia. Wygrał pan Rysio, jak będzie zobaczymy. Nie wolno go przekreślać, zwłaszcza że, jak sam przyznaje, wyciągnął wnioski z kampanii i jest za zmianami w niektórych dziedzinach, m.in. w promocji miasta. W tym miejscu trzeba wrócić do początku tej notki i do rady. Nowa Rada Miasta pierwsze dni przeznaczyła na podział stanowisk i rozdział poszczególnych komisji między siebie. Niektóre komisje podzielono, niektóre zlikwidowano, inne utworzono. Okazało się, że poza jakąkolwiek komisją została promocja miasta. Jak stwierdzili radni, nie opłaca się utworzyć nowej komisji, stąd też promocję miasta podzielono pomiędzy poszczególne komisje. Odpowiedzialność rozbita na wielu, nie będzie ciążyć na nikim. Ręce opadają... Miało być lepiej...
19:33, poznanczyk5 , Komentarz
Link Komentarze (2) »
1 , 2 , 3