Miasto jest w Wielgipolszcze ku słońca zachodu, starożytne i piękne, od nieznanych owych jeszcze snadź założone potomków lechowych. Stądże lubo z początków małych róść poczęło, w tę, którą dziś widzimy, możność się zawzięło. Samuel ze Skrzypny Twardowski
środa, 19 marca 2008
Projekty nowych wieżowców w Poznaniu.


Jakiś czas temu na tym blogu przedstawione zostały plany dotyczące powstania kilku wieżowców na terenie Poznania. Jeden z nich – Poznań Forum Project - był już szerzej opisany. Dziś pora na następne: Wechta Tower oraz Andersia Silver. W zaszłym tygodniu na targach w Cannes zaprezentowane zostały wstępne projekty tychże budynków.

Przypomnę tylko, że Wechta Tower, który najprawdopodobniej oficjalnie nazywać się będzie Koroną, zaprojektowany zostanie przez słynnego amerykańskiego architekta polskiego pochodzenia Daniela Libeskinda. Dokładna wysokość budynku nie jest jeszcze znana, cały czas trwają negocjacje z Urzędem Lotnictwa Cywilnego. Gazeta Wyborcza podała, że wieżowiec będzie miał 105 metrów. Bardzo prawdopodobna jest jednak wersja z budynkiem wznoszącym się na 118 metrów. Wewnątrz znajdować się będą przede wszystkim luksusowe apartamenty. Kilka dolnych kondygnacji zajmą również lokale usługowe. Wieżowiec stanie przy alei Niepodległości, na wolnej działce obok budynku Dyrekcji PKP.
Wechta/ Korona Tower:



Drugi z budynków to Andersia Silver. Stanie obok innych poznańskich wieżowców: Poznańskiego Centrum Finansowego oraz Andersi Tower. Zaprojektuje go pracownia małżeństwa Sipińskich. Budynek wznosił się będzie na wysokość 116 metrów i będzie zdecydowanie górował nad sąsiadującymi budynkami. Jak widać na renderach, przedstawiona została bardzo wstępna koncepcja i nie można na razie za wiele powiedzieć o architekturze budynku. Warto jednak zwrócić uwagę na wgłębienie (prześwit?) znajdujący się w środkowej części konstrukcji. Powierzchnia użytkowa wieżowca przeznaczona zostanie w głównej mierze na biura. Ukończenie inwestycji przewidziane jest na 2012 rok.
Andersia Silver:


Nie byłbym sobą, gdybym nie znalazł łyżki dziegciu w beczce miodu. Krytyce porzucania dobra wspólnego, jakim jest ład przestrzenny, w kontekście ostatnich planowanych inwestycji poświęcony będzie następny wpis.

00:03, poznanczyk5 , Komentarz
Link Dodaj komentarz »
sobota, 23 lutego 2008
Zajezdnia przy Gajowej.

W poniedziałek odbędzie się licytacja jednej z najatrakcyjniejszych działek w mieście. Miejsce zajmowane dziś przez starą, zabytkową zajezdnię tramwajową władze miasta rozreklamowały na międzynarodowych targach inwestycyjnych m.in. w Cannes. Wiadomo już, że zgłosiło się na razie trzech inwestorów. Cena wywoławcza to 75 mln złotych.

Sprzedaż zajezdni wywołała falę protestów, co ostatnimi czasy w Poznaniu staje się normą. Mieszkańcy Poznania wspierani przez „niezawodne” stowarzyszenie „My Poznaniacy” domagają się powstania w tym miejscu ogólnodostępnego parku. Oczywiście niemożliwe jest, aby na tak drogim terenie powstał tego typu obiekt. Nie powstanie też tu zwykły market, czego również mieszkańcy tej dzielnicy się obawiają. Miejscowy plan zagospodarowania terenu zakłada powstanie tutaj centrum handlowego, mieszkań, punktów usługowych oraz hotelu. Moim zdaniem jest to ciekawa idea, która ma szansę niezwykle pozytywnie wpłynąć na okolicę, stać się motorem rewitalizacji dzielnicy.

Lech Mergler ze stowarzyszenie „My Poznaniacy” straszy tymczasem zniszczeniem Jeżyc: „Sprzedaż tej działki to ograbianie Jeżyc. Powstanie centrum handlowego oznacza degradację dzielnicy, upadek kamienic, bezrobocie”. Nie ma chyba sensu pochylać się nad powyższymi słowami, w ostatnim zdaniu poprzedniego akapitu przedstawiłem zgoła odmienne zdanie. Żałuję jednak, że cały czas przedstawiciele tego stowarzyszenie wypowiadają się niejako w imieniu całej społeczności Poznania. Może potrzeba w naszym mieście jakieś innej organizacji, która przedstawiałaby mniej „zieloną” wizję Poznania, a przez to stała się w naturalny sposób przeciwwaga dla stowarzyszenia „My Poznaniacy” wywodzącego się w głównej mierze ze środowisk związanych z partią Zieloni2004. Być może taką organizacją mogłoby być działające już od 2 lat stowarzyszenie „Inwestycje dla Poznania” promujące dynamiczny rozwój miasta? Jeśli mógłbym im coś doradzić, to myślę, że z korzyścią dla miasta byłoby gdyby częściej zabierali głos w sprawach spornych, wchodząc jednocześnie w polemikę z „My Poznaniacy”.

00:53, poznanczyk5 , Komentarz
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 14 lutego 2008
225 metrów w Poznaniu.


W zeszłym tygodniu miesięcznik "Inwestor" ujawnił wizualizacje najwyższego wieżowca w Poznaniu - Poznań Forum Project. Zapowiedź tego pojawiła się na poznan.blox.pl kilka tygodni temu. Najprawdopodobniej jest to również owa hiszpańska tajemica, o której na swoim blogu wspominał Prezydent Ryszard Grobelny.

Na razie nie wiadomo zbyt wiele o tym budynku. Wiąże się z nim wiele znaków zapytania. Konstrukcja ta ma wznosić się na 225 metrów nad poziom gruntu. Nie znana jest lokalizacja. Inwestor nie zakupił jeszcze ziemi. Mówi się, że mogłyby to być okolice Ronda Starołęka.

W takiej sytuacji powstanie budynku wydaje się mało prawdopodobne. Niemniej jednak o zaangażowaniu hiszpańskiego inwestora niech świadczy fakt, że stworzył już gotowy projekt.



Wszystkie zawarte tu informacje, w tym również wizualizacje pochodzą z miesięcznika Inwestor (serdecznie polecam!) oraz z forum skyscrapercity.com.

Na koniec kilka słów komentarza. Budynek nad wyraz oryginalny. Coraz bardziej się do niego przekonuję. Martwi mnie jednak lokalizacja. Wieżowiec powinien stanać jak najbliżej Wolnych Torów. Tylko tam możliwe jest bowiem powstanie "city", a więc innych wysokościowców. Na Starołęce Poznań Forum Project będzie wyłącznie "kikutem" wystającym z morza niskiej zabudowy, szpecąc panoramę miasta.
00:57, poznanczyk5 , Komentarz
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 05 lutego 2008
PYRAmida 2007...

Od kilku tygodni poznańska redakcja Gazety Wyborczej prowadzi konkurs na najlepszy budynek, który powstał w Poznaniu w 2007 roku.

Niemal codziennie przedstawiane były kolejne propozycje budynków, które kandydują do tego zaszczytnego miana. Prezentacja kandydatów właśnie się zakończyła. Termin zgłaszania budynków upłynął w niedziele. Zwycięzcę poznamy za dwa tygodnie, wcześniej bo już w tym tygodniu powinna ukazać się lista „finalistów”, czyli konstrukcji wyłonionych przez ekspertów GW spośród wszystkich zgłoszonych propozycji.

Prezentacja zaczęła się bardzo ambitnie. Były to głośne inwestycje, rzucające się w oczy, a więc: Stary Browar – Pasaż, Andersia Tower… hmm no i to właściwie wszystko. Następnie mogliśmy jeszcze obejrzeć Most na Cybinie (stare przęsło Mostu św. Rocha), czy kontrowersyjny Dworzec Autobusowy na osiedlu Sobieskiego. Dalej oglądaliśmy już niemal wyłącznie zwykłe bloki mieszkalne, a w ostatnim tygodniu domki jednorodzinne.

Tego typu konkursy ukazują, ile i jak budowało się w minionym roku w mieście. Niestety to podsumowanie jest porażające. Ciężko w ponad pół milionowy mieście wyróżniać pojedyncze domki jednorodzinne, nawet jeśli są one nad wyraz ciekawe. Zdaje się, że kandydat do zwycięstwa jest jeden. Mam na myśli oczywiście Stary Browar. Choć i tutaj można włożyć łyżkę dziegciu do beczki miodu. W powszechnej opinii, nowe skrzydło nie jest już tak efektowne jak pierwsza część - Atrium. Być może jest to efekt opatrzenia, może zbyt wysokich oczekiwań, niemniej jednak wiele osób (w tym również ja sam) w pierwszym odruchu była rozczarowana nową częścią. Poniżej oczekiwań plasuje się również Andersia Tower, która zdaje się być za ciężka w formie jak na swoją wysokość.

W 2007 roku w Poznaniu, nie licząc Starego Browaru, powstało mało dobrej architektury. Niestety 2008 rok nie przyniesie zbyt wielu zmian. Inwestycje, o których głośno teraz w mieście, powstaną dopiero za klika lat. Przedstawiony przeze mnie na zdjęciu dePTAK, którego budowa właśnie się rozpoczyna, otwarty zostanie pod koniec 2009 roku. Wtedy też najprawdopodobniej rozpocznie się maraton kończenia wielu ciekawych inwestycji. Będzie przynajmniej z czego wybierać.

Na razie pozostaje nam ekscytować się informacjami o kolejnych budynkach (nierzadko bardzo wysokich :) ), których powstanie ogłaszać będą inwestorzy. Natomiast Gazecie Wyborczej radziłbym przyznanie tylko jeden nagrody – Staremu Browarowi za całokształt.

00:33, poznanczyk5 , Komentarz
Link Dodaj komentarz »
środa, 30 stycznia 2008
Post Scriptum: Studium

Post Scriptum do mojego ostatniego wpisu. Późna pora sprawiła, że nie napisałem wszystkiego co chciałem.

Poniedziałkowa Gazeta Wyborcza oraz wtorkowy Głos Wielkopolski podają, że „My Poznaniacy” nie składają boni i nadal chcą walczyć z nowym studium. Teraz za cel stawiają sobie „nadzorowanie” procesu tworzenia miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego. Mówią także o sporządzeniu „krytycznej analizy antyekologicznej polityki przestrzennej polskich miast na przykładzie Poznania”, którą zamierzają rozpropagować w czasie konferencji klimatycznej OZN w Poznaniu. Dobitnie pokazuje jacy to z nich prawdziwi poznaniacy. Chcą rzucać oszczerstwami w swoje miasto i przedstawić je z jak najgorszej strony. Jak widać wcale nie zależy im na dobru Poznania. Czyż bowiem prawdziwy poznaniak oczerniałby swoje miasto? Czy próbowałby przedstawiać je w złym świetle wobec całego świata?  Czy przypadkiem straty (ekonomiczne) tym wywołane nie przeważą ewentualnych (ekologicznych) korzyści – zakładając że nawet mają rację (choć nie mają). Zastanawia mnie zaciekłość w ich działaniach. Co za tym tak naprawdę stoi? Jaki jest powód tych niemalże histerycznych planów? Czy czasami dobro własne nie przesłania temu Państwu dobra całego miasta?

Na sam koniec pozwolę sobie na jeszcze jedną uwagę, tym razem w stronę władz miasta. Chodzi o tryb uwzględniania uwag do studium, które składali mieszkańcy. Ustawodawstwo nakazuje „wyłożenie” projektu studium (a także planu miejscowego), tak by każdy obywatel mógł złożyć własne uwagi i opinie do niego. Następnie władze rozpatrują owe uwagi i mogą aczkolwiek nie muszą uwzględnić je w projekcie. Prezydent Poznania Ryszard Grobelny w debacie, która odbyła się w Gazecie Wyborczej przyznał: „Do całego studium zgłoszono 1120 uwag. Z tego 186 uwzględniono w całości, a 447 w części. Czyli tak naprawdę ponad połowa uwag została przez prezydenta rozpatrzona pozytywnie”. Jakkolwiek szokująco by to nie zabrzmiało, uważam, że przyjęcie tak licznych poprawek było błędem miasta. Przede wszystkim należy przyjmować słuszne uwagi, które rzeczywiście wnoszą coś dobrego do planu. Nie powinno być ich więcej niż kilkanaście procent ze wszystkich złożonych opinii. W sytuacji takiej jaką mieliśmy obecnie, tworzą się konflikty ponieważ pewne osoby są niezadowolone, że spośród tak wielu zaakceptowanych uwag nie znalazły się ich własne. To też, jest jedną z przyczyn powstania stowarzyszenie „My Poznaniacy”, o którym głośno zrobiło się właśnie po zakończeniu tzw. konsultacji społecznych. Gdyby miasto przyjęło mniej uwag, ludzie myśleliby „no tak, nie było szans na przyjęcie mojej poprawki, trudno”, a tak ludzie zdają się mówić „była duża szansa na przyjęcie mojej poprawki; jest słuszna jak mało która, to musi być pomyłka, może została przypadkowo pominięta? Trzeba głośno o tym powiedzieć”. Brzmi to brutalnie, ale takie są socjologiczne realia zarządzania miastem; jeszcze raz powtórzę: przyjęte powinny być tylko najbardziej merytorycznie słuszne uwagi. Miasto chciało być za dobre dla swoich mieszkańców. Dało im palec, a teraz mieszkańcy dobierając się do całej ręki.

00:22, poznanczyk5 , Komentarz
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 29 stycznia 2008
Studium.



18 stycznia w Poznaniu uchwalone zostało Studium Uwarunkowań i Kierunków Zagospodarowania Przestrzennego miasta Poznań. Szerokim echem w poznańskich mediach odbijają się protesty pewnego grona ludzi zrzeszonych w stowarzyszeniu o prostej, acz bardzo górnolotnie brzmiącej nazwie „My Poznaniacy”.


Stosunkowo niewielka ilość osób za cel postawiła sobie jak najgłośniejsze manifestowanie swojego sprzeciwu wobec studium a więc i polityki przestrzennej władz miasta. Obrali przy tym najprostszą drogę: opanowanie poznańskiego forum gazeta.pl (przez co wydaje się, że jest ich niewiadomo jak dużo) oraz pikiety, transparenty w czasie obrad Rady Miasta. Osobiście starałem się nawet z nimi dyskutować, ale spasowałem, po prostu nie dało się. Ludzi ci zdają się być głusi na jakąkolwiek tłumaczenie. Jak mantrę powtarzają ciągle te same argumenty, które zresztą są absurdalne.

Wróćmy do samego pojęcia studium. Co to takiego? W myśl ustawy z dnia 27 marca 2003 roku, jest to jeden z dwóch, obok miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego (MPZP), dokumentów stanowiących proces planowania przestrzennego w Polsce. O ile MPZP to akt szczegółowy, odnoszący się do niewielkiego obszaru, tak studium jest ledwie zarysem polityki przestrzennej całej gminy (miasta), zawierającym czynniki i ograniczenia rozwoju przestrzennego. Należy przy tym dodać, że studium nie jest prawnie wiążące! Jako zbiór informacji o gminie, nie może być podstawą do wydawania jakichkolwiek decyzji administracyjnych. Mówiąc inaczej: nie obowiązuje on ani mieszkańców, ani podmioty gospodarcze. Jedynym miejscem, w którym władze samorządowe muszą sięgać do studium jest dalszy proces planowania, a mianowicie tworzenie MPZM. Plan miejscowy (MPZG) musi bowiem być zgodny ze studium. MPZG jest już wiążący prawnie i każda niezgodność stanu rzeczywistego z planem, powoduje odpowiednie konsekwencje. Paradoks polskiego ustawodawstwa polega jednak na tym, iż o ile studium jest obowiązkowe, tak MPZG już nie. Dlatego też organ gminny musi uchwalić studium, a następnie może go nie respektować i nie spotka go za to żadna kara.
Mam nadzieję, że ktoś, coś z tego zrozumie :) .

Czego natomiast domagają się „My (Oni) Poznaniacy”? Trudno powiedzieć. Mają dość chaotyczne postulaty. Przede wszystkim sprzeciwiają się ograniczaniu zieleni w mieście, tworzeniu III ramy oraz domagają się ograniczenia ruchu samochodowego w centrum. Prawda, że chwytliwe? Szczególnie to pierwsze i ostatnie. A teraz wyjaśnienie: zieleń faktycznie będzie ograniczona, niemniej jednak będzie to miało miejsce na obrzeżach miasta, terenach dotychczas niezagospodarowanych. Należy brać pod uwagę, że Poznań się rozwija i potrzebuje nowych terenów pod inwestycje (chodzi tu głównie o mieszkaniówkę). Ograniczenie ruchu samochodowego w centrum: hmm władze właśnie o tym samym mówią. Głośno przecież o wyłączeniu z ruchu ulicy 27 grudnia, tworzeniu pieszych deptaków chociażby na całej długości ul. Wrocławskiej. Ku temu służyć ma również budowa III ramy. Ograniczając ruch w centrum należy stworzyć alternatywne drogi, którymi mieszkańcy mogli by równie szybko, jak przez samo centrum, dotrzeć do domów.

Z jednym natomiast zgadzam się ze stowarzyszeniem. Tak jak oni uważam, że należy ograniczyć wpływy deweloperów. Miasto powinno w większym stopniu wpływać na nich, wymagać konkretnych rozwiązań. A tak tworzą nam się osiedlowe buble. Należałoby iść w jakość, a nie w ilość. Okazuje się, że peerelowskie osiedla były lepiej rozplanowane niż te współczesne deweloperskie.

Zajmijmy się bilansem plusów i minusów. Czy warto było uchwalać studium? Jakie ono w gruncie rzeczy jest? Nie jest wybitne, ale nie jest też tak złe jak przedstawia to stowarzyszenie. Poznań musi się rozwijać, a bez studium byłoby to niemożliwe. Dlatego należało je uchwalić i chwała miejskim radnym, że to uczynili.

00:21, poznanczyk5 , Komentarz
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 22 stycznia 2008
Poznań w górę!

Co nowego w Poznaniu? Pierwsze tygodnie nowego roku to zapowiedzi kolejnych inwestycji, a także potwierdzenie tych, o których już wcześniej się wspominało.

Zacznijmy od wieżowca Wechty, który ma stanąć przy alei Niepodległości w sąsiedztwie Akademii Ekonomicznej. Projekt budynku, który zaprojektował Danel Libeskind miał ujrzeć światło dzienne podczas odbywającej się właśnie w Poznaniu BUDMY. Niestety będziemy musieli uzbroić się w cierpliwość, wciąż nie wiadomo bowiem jak wysoki będzie to wieżowiec. Od pewnego czasu trwają właśnie o to targi między inwestorem, a urzędem lotniczym. Przypomnę jeszcze raz: ścisłe centrum Poznania znajduję się dokładnie na ścieżce podchodzenia samolotów do lądowania na Ławicy. Stąd też, nie można w tym jak i w wielu innych miejscach budować dowolnie wysokich budynków. Mówiło się, że Wechta była gotowa postawić budynek 150 metrowy. Urząd Lotnictwa Cywilnego wydał zgodę na 105 metrów. Podobno udało się wytargować 112 metrów, a nieoficjalnie mówi się nawet o 130 metrach. Ale to tajemnica, więc cicho sza.

Kolejnym wysokościowcem w Poznaniu najprawdopodobniej będzie, nieco zapomniany już, Silver Tower. Uzupełni on kompleks wieżowców na placu Andersa. Inwestorem będzie Von der Heyden Group, ta sama firma, która wybudowała sąsiednie Poznań Financial Center oraz Andersia Tower. Wysoki na 116 metrów budynek zaprojektuje pracownia Ewy i Stanisława Sipińskich (autorzy m.in. dwóch wspomnianych wcześniej budynków, a także Mostu Dworcowego, czy dworca autobusowego na Ratajach). O Silver Tower głośno było już od kilku lat, jednak nic w tej sprawie się nie działo. Inwestor przewiduje, że wieżowiec powstanie nie wcześniej niż w 2012 roku.

W zeszłym tygodniu w prasie pojawiła się informacja, iż terenami zajmowanymi obecnie przez Zakład Naprawy Taboru Kolejowego zainteresowana jest arabska firma Limitless. Dla inwestora pieniądze nie stanowią żadnej przeszkody. Firma znana jest z tworzenia unikalnych projektów, realizuje m.in. słynną wyspę palmę w Dubaju. W swoich projektach Limitless łączy funkcje mieszkaniowe, rozrywkowe i biurowe. Inwestycja ta mogłaby stać się świetnym zaczątkiem do realizacji nowego centrum biznesowego Poznania, które w naturalny sposób powinno znaleźć się na Wolnych Torach. Na razie pozostaje co najwyżej trzymać kciuki. Nic nie zostało jeszcze ustalone, wiadomo że przedstawiciele arabskiej firmy minimum kilka razy kontaktował się z władzami miasta i ZNTK. Wiadomo także, że apetyt na ten teren ma jeszcze kilku innych zagranicznych inwestorów.

Na sam koniec jeszcze jedna ciekawa informacja. W lutym najprawdopodobniej ujawni się kolejny inwestor gotów wybudować nowy wieżowiec w Poznaniu. Nieoficjalnie mówi się, że miałby być znacznie wyższy zarówno od Wechty Tower jak i Silver Tower.

23:42, poznanczyk5 , Komentarz
Link Dodaj komentarz »
piątek, 11 stycznia 2008
Poznań z kosmosu.



W ostatnim czasie Poznań wreszcie doczekał się całkiem porządnego zdjęcia satelitarnego na Google Earth. Do tej pory Poznań wyglądał dość blado, a żeby być ścisłym należałoby napisać niewyraźnie. Zresztą pozostałość starego zdjęcia wciąż można "podziwiać" na prawym brzegu Warty. Na szczęście lewy brzeg, a więc całe centrum, prezentuje się już całkiem nieźle. Ze spokojem można dostrzec samochody jeżdzące po ulicach, czy rozróżnić parasole ogródków na Starym Rynku. Niestety zdjęcie jest dosyć stare, conajmniej sprzed 2004 roku. Trwa na nim budowy m.in. pierwszej części Starego Brawaru, czy Mostu św. Rocha.

Nieco młodsze jest natomiast zdjęcie, które można oglądać na stronach poznańskiego magistratu (przeglądając plan miasta należy wybrać opcję "z lotu ptaka"). Pochodzi z 2006 roku.
00:06, poznanczyk5 , Komentarz
Link Komentarze (1) »
niedziela, 06 stycznia 2008
Konferencja konferencji nierówna

Pod koniec tego roku w Poznaniu odbędzie się XIV Konferencja Klimatyczna ONZ. Konferencja Stron Konwencji Klimatycznej, bo tak brzmi pełna nazwa, gromadzi corocznie ponad 10 000 ludzi z całego świata.

Jak sama nazwa wskazuje, konferencja dotyczy zmian zachodzących w ziemskim klimacie. Dokładniej rzecz ujmując, obradujący przedstawiciele 180 państw zastanawiają się jak zapobiec efektowi cieplarnianemu. Za swój główny cel obrali redukcję emisji tzw. gazów cieplarnianych, czyli m.in. dwutlenku węgla, metanu, freonu, czy tlenku azotu.

Warto poświęcić odrobinę miejsca i wyjaśnić, czym tak naprawdę jest globalne ocieplenie. Czytelnik nie zainteresowany tym zagadnieniem może opuścić ten akapit, dalej będzie już o Poznaniu. W dziejach Ziemi na przemian występowały okresy chłodne (co skutkowało np. zlodowaceniami) oraz gorące. W chwili obecnej nasza planeta wkracza w okres ocieplenia klimatu i jest to jak najbardziej naturalny proces. Niemniej jednak wzmożona emisja gazów cieplarnianych (gazy te emitowane do atmosfery, powiększają jej naturalną chłonność energii słonecznej) zwiększa intensywność i gwałtowność zjawiska ocieplenia. Nie można zatem przewidzieć jakie będą dalsze tego efekty. Dlatego z całą pewnością można stwierdzić, że działalność człowieka jest szkodliwa dla klimatu i należy ją ograniczać.

W 1997 roku na takiej konferencji uchwalono „Protokół z Kioto”. By jednak nie było aż tak słodko, trzeba napisać, że na podobne porozumienie w Poznaniu nie ma szans. Okazuje się, że o wszystkim decyduje wielka, światowa polityka. Tuż przed poznańską konferencją, w Stanach Zjednoczonych odbędą się wybory prezydenckie. Nowo wybrany prezydent będzie miał za mało czasu na tego typu decyzje, a bez USA nic nie zostanie uchwalone. Zwłaszcza, że gra toczy się o to, by Stany wreszcie uchwaliły traktat z Kioto.

Jasno z tego wynika, że Konferencja Klimatyczna w Poznaniu, będzie miała czysto roboczy charakter, a ewentualne porozumienie możliwe jest najwcześniej w 2009 roku w Kopenhadze. Z tego też względu o następną konferencję ubiegały się duże, uznane miasta, stąd decyzja o tym, kto będzie gospodarzem w 2009 roku zapadła dużo wcześniej, niż ta o przyznaniu Poznaniowi konferencji. Natomiast w staraniach o tegoroczne spotkanie z Poznaniem konkurował… Wrocław. Okazuje się, że konferencja konferencji nierówna.

Nie zmienia to jednak faktu, że w tym roku w grudniu do Poznania przyjedzie kilku tysięczny tłum naukowców i polityków, a relacje na cały świat nadawać będzie kilkadziesiąt telewizji. Tak wielkiej imprezy Poznań jeszcze nie organizował. To prawdziwy sprawdzań dla miasta, które reklamuje się jako centrum kongresowe.

12:54, poznanczyk5 , Komentarz
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 31 grudnia 2007
Podsumowanie roku 2007.

Koniec roku to czas podsumowań. Pora wspomnieć o tym, jaki był ten rok dla Poznania.

Nowy rok 2007 zaczął się od znaczącej porażki. Już bowiem na początku stycznia okazało się, że to nie Poznań będzie organizatorem letniej uniwersjady w 2011 roku. Wówczas ewentualna klęska nie była wręcz brana pod uwagę, mimo, iż Poznań - jak pokazał czas - nie miał szans na przyznaniu mu tej imprezy. Nastroje, umiejętnie podsycane przez władze miasta i lokalne media, były nad wyraz optymistyczne. Warto wspomnieć o całkiem dobrym przygotowaniu miasta do tej imprezy (obiektywnie patrząc to Poznań był najlepszym miastem z trójki finalistów) oraz o prawdziwym asie z rękawa poznańskiej ekipy – Lechu Wałęsie. Niestety okazało się, że to za mało. By liczyć na przyznanie uniwersjady należało odpowiednio dużo zapłacić Międzynarodowej Federacji Sportów Akademickich. Starsi panowie tamże zasiadający, z akademickością mniemający za wiele wspólnego, okazali się wyjątkowo pazerni na kasę i de facto z niej zrobili główne kryterium w wyborze miasta-gospodarza letniej uniwersjady. W tej sytuacji Poznań nie miał szans konkurować z chińskim Shenzen. Niesmak wywołany całą tą sytuacją sprawił, że Poznań już chyba nie będzie starał się o tę imprezę.

Gorycz porażki w dość krótkim czasie zmieniła się w szał radości. Trzy miesiące później, dokładnie 18 kwietnia ogłoszona została decyzja o przyznaniu Polsce i Ukrainie prawa do organizacji Euro 2012. Nie muszę chyba pisać jak wielka szansa rozwoju stoi przed Poznaniem. Patrząc na zaangażowanie kompetentnych organów władzy w naszym kraju chyba nie wszyscy są tego świadomi. Szkoda, że już zaczynają się cięcia wydatków: tego nie zdążymy, na to nie starczy pieniędzy. Ja wciąż jednak wierzę, że za 4 lata Poznań zmieni się nie do poznania.

W międzyczasie, 11 marca otwarta została druga część Starego Browaru – Pasaż. Warto wspomnieć o oryginalnych i nowatorskich (jak na polskie warunki) rozwiązaniach architektonicznych, jak np. ruchoma elewacja fasady od ulicy Ratajczaka, czy budząca kontrowersje pofalowana kurtyna od strony parku. Stary Browar to jednak przede wszystkim impuls dla wielu ciekawych inicjatyw w swoim otoczeniu, jest niemal książkowym przykładem na wzorową rewitalizację zdegenerowanej i patologicznej przestrzeni miejskiej. Dziś Browar to miejsce niemal kultowe, stały już chyba punkt zwiedzania Poznania. A trzeba napisać, że to nie koniec. Grażyna Kulczyk planuje w parku wybudować muzeum sztuki współczesnej, które zaprojektować ma sam Tadao Ando.

Latem otwarto z wielką fetą linię tramwajową przez Most św Rocha. Budowie tej linii towarzyszyło wiele perypetii. Otóż znany w Poznaniu Dariusz Bąkowski (właściciel niezabudowanego narożnika Kupca Poznańskiego) nie chciał się zgodzić na sprzedaż miastu 60 centymetrowego pasa swojej ziemi. Zabieg ten był konieczny w celu bezpiecznego poruszanie się tramwajów. Sprawa trafiła do sądu, który przeprowadził postępowanie wywłaszczające. Przy realizacji tej trasy, wyremontowano jej okolice. Świetnie wręcz wygląda odcinek od ulicy Szkolnej do Placu Bernardyńskiego.

W ciągu całego 2007 roku wreszcie coś drgnęło w sprawie ilości połączeń lotniczych z Ławicy. Przybyło ich aż 14 (w tym bardzo prestiżowe, takie jak Paryż, czy Rzym), co pozwoliło wyprzedzić ilości połączeń chociażby Wrocław. Do Krakowa, Katowic, czy Gdańska jeszcze sporo nam brakuje, ale wszystko zmierza w dobrym kierunku.

Druga połowa roku to przede wszystkim doniesienia o kolejnych budynkach, które w niedalekiej przyszłości mają powstać w Poznaniu. Niemal przesądzone jest już powstanie wieżowca zaprojektowanego przez Daniela Libeskinda. A oprócz wspomnianego wcześniej muzeum Ando, głośno mówiło się o przebudowie dworca kolejowego, który miałby zaprojektować Santiago Calatrava. Zdaje się, że ten ostatni projekt jest najmniej realny, niemniej jednak pokazuje, że wielka architektura wcale nie jest tak daleko ja się wszystkim wydaje. Należy również dodać plotki o tajemniczym hiszpańskim inwestorze planującym postawić 200 metrowy drapacz chmur. Chyba nic z tego nie wyjdzie, ze względu na strefę nalotu na lotnisko Ławica, tak wysoki budynek musiałby powstać gdzieś daleko poza centrum. Tak nie powinno się jednak budować, tego typu „komin” (bo przecież w okolicy nie byłoby budynków sięgających choćby ½ jego wysokości) burzyłby tylko ład przestrzenny miejskiej tkanki.

Wielu spraw w 2007 roku nie udało się rozwiązać. Nie zmieniło się nic w sprawie Term Maltańskich (tu nawet jest dalej niż na początku roku), czy chociażby pełnowymiarowego, krytego lodowiska. Mimo kilku ciekawych akcji (np. życzenia świąteczne) promocja miasta nadal kuleje. Zdaje się, że wszystko idzie w dobrym kierunku, zatrudniono profesjonalną korporację, która ma odpowiadać za miejski PR, ale czy na pewno zachodzące zmiany muszą trwać aż tak dług?

Rozwiązana została natomiast kwestia podwyżek cen biletów MPK. To najświeższa sprawa, jeszcze gorąca. Wiadomo, że będą i obejmą zarówno bilety jednorazowe jak i okresowe. Tego należało się spodziewać, przez wiele lat ceny nie ulegały zmianom, dlatego należy się cieszyć, że nie będą one aż tak dramatyczne jak zapowiadano. Niepokoi jednak zmiana rodzaju biletów jednorazowych z 10 minutowych na 15 minutowe. Zdaje się, że jest to wyjście kompromisowe w Radzie Miasta, a co za tym idzie powstałe w ostatniej chwili, więc nie do końca przemyślane.

Reasumując: jaki więc był to rok dla Poznania? Ostateczną cenę pozostawiam czytelnikom. Pozwolę sobie jednak dodać, iż w mojej opinii był to taki czas, który pozwala nam wejść w nowy rok z optymizmem.

00:45, poznanczyk5 , Komentarz
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2